28.01.2016 11:37

Autor: Sandra Kmieciak

Kari zaśpiewała w Wytwórni

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Kari zaśpiewała w Wytwórni
24.01.2016/Łódź

Bardziej lirycznie, bardziej organicznie.

Gdy weekend dobiega końca, a to co po nim nastąpi, prognozowane jest jako najbardziej depresyjny dzień w roku, trzeba poszukać muzycznego remedium na smutki. Ciekawym pomysłem wydawał mi się koncert Kari, która odwiedziła Polskę i postanowiła ruszyć w mikro tournee, wdzięcznie i uspokajająco zatytułowane “I am fine”. Do łódzkiej Wytwórni udałam się z nadzieją, że mnie też tego wieczoru i co najmniej kilka następnych, będzie dobrze.

Koncert okazał się dość kameralny. Najmniejsza sala w klubie co prawda wypełniła się słuchaczami, ale tłum nie dopisał. Nie dziwi mnie to specjalnie – ostatnia płyta artystki ukazała się ponad dwa lata temu, po promującej ją wówczas trasie koncertowej słuch po Kari zaginął. W październiku 2014 roku jej utwór znalazł się na kompilacji “Nowe Pokolenie 14/44″, ale album ani nie miał dobrej promocji, ani nie zebrał pochlebnych recenzji, nie był więc odpowiednim pretekstem do przypomnienia sobie o wokalistce. Kari w tym czasie na dobre zadomowiła się w angielskim Leeds i tam nakręcała różne projekty. Jeden z nich wraz z Huwem Edwardsem i Ryanem Carinsem przedstawiła w Wytwórni.

Projekt ma być powrotem do organicznego, uspokojonego, wyciszonego grania. Chyba trudno o lepsze epitety dla tego, co usłyszałam podczas niedzielnego koncertu. Muzyka, którą Kari, Huw i Ryan przywieźli ze sobą jest niezwykle skoncentrowana, zmuszająca do zatrzymania się i skupienia całej swojej uwagi na niej. Jest spokojna, delikatna, nieco mroczna, dobywająca się z głębi. Głębi myśli, duszy? Niepokoju? Jakkolwiek patetycznie to nie brzmi, jest w niej coś intrygującego co sprawia, że chce się stać pod sceną i słuchać, i słuchać, i słuchać. Ów projekt doskonale wpisuje się w nurt songwriterski, tym bardziej ciekawa jestem w jakiej formie uwieczniony zostałby na ewentualnej płycie. Której sobie i wszystkim wielbicielom talentu Kari życzę.

Oprócz nowego materiału, Kari wykonała kilka starszych utworów z dwóch dotychczas wydanych albumów. Pojawiły się także covery: rewelacyjne zaaranżowane “Wicked Games” Chrisa Isaaka, prawie nie zmienione brzmieniowo “I Am Ready” Counting Crows i hit ubiegłorocznych wakacji – “Lean On” autorstwa Major Lazer i DJ Snake’a. Kari jako MO raczej nie sprawdziła się, miałam wrażenie, że artystka o wiele lepiej czuje się w klimatach lat 90. i wplecenie w repertuar świeżynki wprost z dyskotekowych parkietów, nie przysłużyło jej się.

Ps. Doskonale pamiętam, jak dwa lata temu podczas koncertu w łódzkiej Scenografii ze sceny zabrzmiał kawałek “The Winter Is Back”. Kari skłamała więc zapewniając, że nie grała go już pięć lat ze względu na bardzo osobiste wspomnienia jakie się z nim wiążą. Nieładnie tak wprowadzać fanów w błąd!

Sandra Kmieciak




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.