05.01.2016 09:00

Autor: Aneta Wieczorek

Kamp! – “Orneta”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Kamp! – “Orneta”
Brennnessel/2015

Made in Poland…

Pełna egzotyki, klubowej dynamiki i fascynujących melodii, nieprzyzwoicie przebojowa, do tego z nutą tajemniczości, a co najważniejsze, mimo “światowego” brzmienia w 100% polska! Taka właśnie jest “Orneta”. Najnowsza, opatrzona tajemniczym tytułem płyta zespołu Kamp!

Skonstruowana z wielobarwnych, nasączonych tropikalnym klimatem, nieszablonowych dźwięków. Porywająca i fascynująca. Ujmująca niezwykłymi aranżacjami i równie ekscytująca co wakacyjna wyprawa w nieznane. Już sama okładka przyciąga uwagę. To kadr z filmu “Król Maciuś Pierwszy”. A pierwsze rytmy porywają w wielowymiarowy, muzyczny wir będący mieszanką elektroniki, popu, house’u, EDM i trance’u. Kompozycje wymykają się utartym schematom gatunkowym, zaskakują swoją różnorodnością i poruszają wyobraźnię. W utworze “Half Nelson” odnajdujemy echa bass music, w zestawieniu z klawiszami wyjętymi z EDM i nietypowymi partiami wokalnymi, całość nabiera niezwykłego brzmienia. Podobnie jest w “Range Rover”. Z kolei “Arsene Wenger” i “Dorian” są niczym zaproszenie do tańca – pełne wibrujących nut techno. Instrumentalny “Arsene Wenger” intryguje, “Land Rover” czaruje vocoderowym wokalem, balladowy “3000 Days” subtelnie kołysze, a niesamowicie klimatyczne “No Need to Be Kind” ujmuje swoim synth-popowym charakterem, leniwą romantycznością, funkowymi akcentami, stylem śpiewania i prostotą (ukształtowaniem na podobieństwo zwyczajnej piosenki).

Debiut Kamp! z 2012 roku (recenzja) był niczym grom z jasnego nieba i uderzył z piorunującą siłą w polską scenę muzyczną. Okazał się fenomenem. Kolejne dokonania panów (“A New Leaf” czy EP-ka “Baltimore”, stanowiąca typowy ukłon w stronę electro-popowych dźwięków) były równie udane i pokazały, że trio (Tomek Szpaderski, Radek Krzyżanowski i Michał Słodowy) cechuje profesjonalizm i tworzenie muzyki na światowym poziomie. “Orneta” (nazwa pochodzi od miasta leżącego w woj. warmińsko-mazurskim) w pełni to potwierdza. Materiał wydaje się być jeszcze bardziej dopracowany i dojrzalszy. To suma pozornych przeciwieństw zebranych w jedną, spójną i wypełnioną harmonią całość.  Aż trudno uwierzyć, że to nie jest dzieło rodem z tropików tylko produkcja “made in Poland” – tutejszych, jakże utalentowanych artystów.

Aneta Wieczorek


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 8,22 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.