08.10.2014 12:57

Autor: Tomasz Blaszkiewicz

Julia Marcell – “Sentiments”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Julia Marcell – “Sentiments”
Mystic Production/2014

Krok naprzód. Wszystko, co cenne zachowane.

Julia Marcell nie stoi w miejscu. Zaczynała od intymnych kompozycji z EP-ki “Storm” i płyty “It Might Like You” (recenzja), by coraz odważniej sięgać do różnych bajek stylistycznych. W 2011 roku ukazał się avant – popowy “June” (recenzja), ciepło przyjęty przez publiczność, doceniony także “Paszportem Polityki”. Jako się rzekło w pierwszym zdaniu, nowy album zatytułowany “Sentiments” jest kolejnym krokiem w twórczości polskiej artystki. Krokiem naprzód.

Odejście od stylistyki Bjork, słyszanej choćby w “Matrioszce”, nawet jeśli nie było celem samym w sobie, wyszło Julii na dobre. Artystka pokazując wszechstronność, zostawia w tyle wszelkie łatki przypięte mimo woli. Krążek wysuwa na pierwszy plan wszystko, co u Julii Marcell cenne. Z jednej strony rock’n'rollowe zacięcie, spod znaku Arctic Monkeys, a z drugiej niezwykłą subtelność, cechująca “It Might Like You” z 2009 roku. Inna sprawa, że mając tak utalentowany band, możliwości stają się większe. A Julia z pewnością ma szczęście, a może nosa do znakomitych muzyków.

Czytelnym komunikatem, że będzie inaczej jest już “Manners”, otwierający płytę. To właśnie singiel promujący pozwala pokusić się o przywołanie ekipy Alexa Turnera. Energetyczne, garażowe granie daje nadzieję, że płyta jeszcze bardziej się rozwinie. I to “więcej” otrzymujemy, za sprawą znanych już z koncertów: “Teachers” czy “Twelve”. Osobną perełką jest “Lost My Luck”, jak żywo przypominający pierwsze dokonania Brytyjczyków z Placebo. Uwagę przyciąga “North Pole”, z uwagi na prostotę. To kojące kompozycje, pozostające w klimacie tradycyjnych songwriterek z gitarą.

Na “Sentiments” nie brakuje rzeczy stałych. Jeśli sięgniemy pamięcią do pierwszych nagrań i sesji zdjęciowych, dostrzeżemy przywiązanie artystki do akustycznych aranżacji, opartych na tradycyjnych atrybutach (Julia przy fortepianie to najbardziej wymowny i prawdziwy obrazek). “Maryanna” i “Piggy Blonde” to przywiązanie podtrzymują. Elementy, bez których nowy album byłby uboższy.

Pojawia się język polski. O tym, że Julia jest artystką totalną, wiedziałem od trzech lat, mając w pamięci przekonującą interpretację nieśmiertelnej kompozycji “Będzie Plan” Republiki, wykonanej podczas koncertu pamięci Grzegorza Ciechowskiego w toruńskiej Od Nowie. Na “Sentiments” Julia jeszcze nieśmiało puszcza oko w kierunku polszczyzny, za sprawą utworu “Cincina”. Życzę, aby epizod stał się zalążkiem pełnowymiarowego polskojęzycznego albumu.

Tomasz Błaszkiewicz


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (19 głosów, średnio: 8,74 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.