06.08.2015 16:44

Autor: Sandra Kmieciak

Jóga w Innej Beczce

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Jóga w Innej Beczce
Łódź/5.07.2015

Muzyka duetu z Katowic kontra fala upałów.

Cykl koncertów Tęgie Granie będzie towarzyszył łodzianom jeszcze przez miesiąc. W tym czasie usłyszymy Niechęć, Trio Kocina Kocińskiego, Riffertone i na zakończenie – 2 września – Babadag. W ostatnią środę mogliśmy natomiast posłuchać duetu Jóga. Ot, gdyby ktoś się stęsknił albo przegapił koncert, który odbył się dwa miesiące temu na woonerfie w ramach Songwriter Łódź Festiwal (albo jeszcze wcześniejsze – w Poczekalni i Radiu Żak). Ja osobiście wówczas nie dotarłam, ale tym chętniej wybrałam się do Innej Beczki, bo dokonania muzyczne chłopaków skromne, bo skromne, ale brzmią nader przekonująco. Cóż, jestem fanką tego, co określane jest jako muzyka islandzka i z przyjemnością tropię jej ślady na polskim gruncie. Szczególnie lubię zanurzać się w jej chłód, spokój i delikatny nastrój w tak gorące i duszne dni, jakie ostatnio nam towarzyszą.

Jóga jest skuteczniejsza w ochładzaniu atmosfery dookoła siebie niż najlepszy klimatyzator. Muska chłodem, ale wyczuwalne są w nim żyłki ciepła, które sprawiają, że nie przemarzamy na kość. Przyjemne i nastrojowe kompozycje jak “Cztery”, “Ocean”, “Skin” czy “Fire” koją duszę i wpływają na rozluźnienie ciała. Na koncercie usłyszeliśmy je w formie niezmienionej w stosunku do wydanej jesienią ubiegłego roku EP-ki. Moim zdaniem to dobrze, minimalizm i zwięzła forma są ich niewątpliwym atutem i nie chciałabym, żeby coś się w te kwestii zmieniało. Nic z resztą nie wskazuje na to, że miałoby się zmienić: podczas koncertu w Innej Beczce Rafał i Kamil przedstawili próbki tego, nad czym pracują na kolejny minialbum i – hmmmm, określmy to jako – bez rewolucji. Trudno oceniać czy jest to wada czy zaleta biorąc pod uwagę fakt, że zespół nie wydał jeszcze ani jednego longplaya, istnieje raptem dwa lata, jest bardzo stanowczy w wymienianiu swoich inspiracji (Björk, London Grammar, Crystal Castles i Daughter) i konsekwentny w poszukiwaniu brzmienia lokującego się pomiędzy nimi wszystkimi. Potrzeba jeszcze sporo materiału, aby przekonać się czy Jóga wpadnie w sidła “własnego stylu” czy też będzie się nim ciekawie i różnorodnie bawiła.

A jeśli już o ilości materiału mowa, to smutną konsekwencją tego, że chłopcy nie mają go póki co zbyt wiele, jest długość koncertu. Tak bardzo chciałabym słuchać ich dłużej, ale niestety setlista skończyła się po 40 minutach. Dobrze, że chociaż koncert miał półgodzinną obsuwę, bo inaczej skończyłby się przed 21. Smutny był też brak bisu. Odniosłam wrażenie, że zespół chciał wejść na scenę jeszcze raz, ale niestety aplauz skończył się szybciej, niż zszedł z niej po części zasadniczej. Czy to foch ze strony publiczności za spóźnienie? Czy upał wyssał siły z słuchaczy i nie mogli dłużej klaskać? Nie wierzę, że koncert Jógi nie przypadł im do gustu. Obok tylu pięknych dźwięków nie można przejść obojętnie. A jeśli tak jak ja chcecie Jógę jeść łyżkami, więcej i więcej, to zapraszam na Soundclouda chłopaków.

Sandra Kmieciak




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.