04.06.2012 23:09

Autor: Gosia

I say Selector, you say Festival – relacja z Selectora 2012

Kategorie: Czytelnia, Relacje z festiwali, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | | | | | | | | | | | |


I say Selector, you say Festival – relacja z Selectora 2012

Krakowski Selector oficjalnie otworzył sezon festiwalowy w Polsce.

To stało się nową świecką tradycją, że w pierwszy weekend czerwca wszyscy fani muzyki elektronicznej tłumnie przybywają na krakowskie Błonia, aby w ciepłej atmosferze i  w akompaniamencie różnorodnych dźwięków przywitać festiwalowe lato. W tym roku była i wyśmienita dawka muzyka i fani, zabrakło tylko dobrej pogody.

DZIEŃ PIERWSZY

NEON INDIAN
Polska publika miała już okazję podziwiać Alana Palomo i jego towarzyszy na zeszłorocznym OFFie. Podobnie jak w Katowicach, i tym razem oglądanie i słuchanie Neon Indian na żywo dostarczyło wiele przyjemności. Delikatne kompozycje niepozbawione tanecznego bitu świetnie wprowadziły publikę w imprezowy nastrój. Grzechem byłoby nie wspomnieć o piosence “Polish Girl” – sam Alan zapowiadając ten utwór powiedział, że jest to dla niego bardzo ważne wydarzenie, bo przecież śpiewać o polskiej dziewczynie najlepiej jest przed tłumem jej rodaków.

REDINHO
W zupełnie innej estetyce zaprezentował się brytyjski producent Redinho, który w swojej twórczości zgrabnie łączy funkowe melodie i rytmy z nowoczesnym brzmieniem z pogranicza IDM i glitchu. Jest to no tyle zgrabne, że wybaczyć mu można stanowcze nadużycie vocodera. Podczas krakowskiego setu nie mogłyśmy się uwolnić od skojarzeń z dokonaniami Herbiego Hancocka z płyt “Sunlight”.

CHASE AND STATUS live
Pierwsza wiertara festiwalu pojawiła się o 22 – wtedy na scenie zaczynał się występ grupy Chase & Status. Panowie przyjechali do nas w końcu w pełnym składzie, wraz z MC Ragem (którego zabrakło na niedawnych DJ setach we Wrocławiu i w Łodzi). Ci którzy znają dokonania duetu, mogli wiedzieć czego się spodziewać, choć my byłyśmy nieco zawiedzione przewagą męczącego dubstepu nad drum and bassem. Niestety, jak się później okazało bez dubstepowych wobbli nie mógł obyć się prawie żaden koncert.

STAY+
Kiedy na dużej scenie grali jeszcze Chase & Status, na czerwonej scenie swój występ rozpoczynali Stay+. Z początku houseowo-dancowe melodie przyprawiały o ruszanie bioderkiem, jednak po chwili robiły się zbyt rozlazłe i męczące. Miało być brudno, a było najzwyczajniej w świecie nudno.

HADOUKEN!
Z radością przeniosłyśmy się pod scenę Cyan, gdzie swój koncert rozpoczynał Hadouken!. Tu o nudzie nie można było mówić. Już od samego początku publika dostała potężnego kopniaka. Zanim się zorientowaliśmy skakaliśmy i szaleliśmy tak jak rozkazał nam James Smith – no może prawie, nie udało się mu bowiem namówić Polaków do wykonania wall of death z prawdziwego zdarzenia i musiał zadowolić się marną imitacją. Podczas krakowskiego występu pojawiły się utwory pochodzące z dwóch pierwszych wydawnictw zespołu (na czele z “Turn the Lights Out” czy “Get Smashed Gate Crash”), jak i zapowiedzi nadchodzącego albumu. Godny podziwu, obok zaangażowania zespołu w występ, był wokal Smitha, po którym nie było słychać zmęczenia.

TOTALLY ENORMOUS EXTINCT DINOSAURS
Na zakończenie pierwszego dnia festiwalu wystąpił Orlando Higginbottom. Hajpowany od jakiegoś czasu przez większość blogów muzycznych TEED zgromadził na Magenta Stage całkiem sporą publikę. Ciężko powiedzieć czy był to bardziej koncert czy DJ set, gdyż muzyk cały czas stał za konsoletą, natomiast trzeba mu przyznać, że popracował nad swoimi wokalnymi partiami i nie fałszował już tak bardzo jak na streamowanym niedawno przez Deezer występie. Nie kupiłyśmy jednak do końca jego scenicznej stylizacji – kicz jest okej, ale jeśli nie ma większego odniesienia do strony muzycznej, nie przekonuje w 100 procentach. Całe szczęście, że jego muzyka dobrze broni się sama.

DZIEŃ DRUGI

NIKI AND THE DOVE
Dzień drugi na dużej scenie otworzyli Szwedzi z Niki & the Dove, którzy przyjechali promować materiał ze swojego debiutanckiego albumu “Instinct”. Jednak obok utworów z tego wydawnictwa mogliśmy nacieszyć się kompozycjami pochodzącymi z EP-ki “The Drummer”. Muzycznie nie można było uniknąć porównań do The Knife, jednak naszym zdaniem, zespół na żywo wyśmienicie się obronił. Kolorowa wokalistka Malin urzekała swoim tańcem i zalotnymi uśmiechami. My rewanżowaliśmy im się ciepłym przyjęciem. Było uroczo i wzruszająco – klawiszowiec Gustaf miał nawet łzy w oczach.

BURAKA SOM SISTEMA
Po występie Buraka Som Sistema na Open’erze w 2009 roku, wielu uczestników wymieniało ten koncert jako najlepszy na całym festiwalu i, mimo że odbywał się jeszcze przy świetle dziennym o porze, w której większość festiwalowiczów zwykle dopiero mija bramki wejściowe, zgromadził pod sceną World sporą grupę ludzi, która z utworu na utwór powiększała się coraz bardziej. Niesamowicie energetyczne występy są wizytówką tej grupy, dlatego w Krakowie nie mogło być inaczej. Trudno nie tańczyć do tak rytmicznej muzyki jak kuduro, zwłaszcza że trójka charyzmatycznych wokalistów nieustannie do tego zachęcała. Bez wątpienia był to jeden z najmocniejszych momentów Selectora AD 2012.

THE KDMS
Pośród głośnej, dubstepowej inwazji na Selector Festival, koncert The KDMS stanowił miłą odmianę i delikatne nawiązanie do line-upów poprzednich edycji. Żywe instrumenty, ciepły damski wokal i syntezatorowo-popowe brzmienie świetnie rozbujały zgromadzoną pod Magenta Stage publikę.

MIIKE SNOW
Jedni z faworytów tej edycji Selectora zdecydowanie nie zawiedli. Rozkręcenie się zajęło im chwilę, jednak jak już wskoczyli na odpowiedni tor, to zafundowali nam ponad godzinny energetyczny i zróżnicowany set. Pomiędzy przeboje pokroju “Paddling Out” czy “Animal”, które nie pozostawiły na nikim suchej nitki, zgrabnie wpletli spokojniejsze fragmenty swoich płyt takie jak “Black Tin Box” i “Sans Soleil”. Wokalista Miike Snow – Andrew Wyatt – dużo nie mówił, ale jak już się odezwał obiecał, że zespół szybko do nas wróci. Trzymamy za słowo!

DISCLOSURE
To był jeden z występów, którym byłyśmy najbardziej zaintrygowane. Duet zagrał set zawierający połączenie deep housowych brzmień i 2-stepowej rytmiki. Najmłodsi z całego line-upu, zaledwie 17- i 20-letni bracia, mogliby zawstydzić swoimi trackami i remiksami niejednego DJa czy producenta. Szkoda tylko, że zbyt mocno podkręcone basy zagłuszały harmoniczne brzmienie.

MAGNETIC MAN
Występ Magnetic Man zgromadził pod sceną chyba największą liczbę festiwalowiczów. Sądząc po żywiołowej reakcji, publiczność doceniła starania Bengi, Skreama i Artworka. Nas jednak ich występ odrobinę znużył.

SUB FOCUS
Somebody scream, somebody say yeah, jump, jump, jump, jump, put your hands in the air, I say Sub, you say Focus, drop the bass!
A tak na serio, to set DJ Sub Focusa z MC AD jest naszą największą kością niezgody. Walka toczy się między “półtoragodzinnym wierceniem na jedno kopyto z irytującym KOwcem powtarzającym cały czas oklepane frazy”, a “mocnym pierdolnięciem stawiającym nie kropkę, a wykrzyknik na zakończenie festiwalu”. Niestety ten spór pozostanie nierozwiązany.

Tegoroczna edycja Burn Selector Festivalu line-upem różniła się od poprzednich. Nie było headlinerów przyciągających tłumy na miarę Faithless czy Orbital, nie było popularnych gitarowych indiepopów. Ale prawda jest taka, że ta, tak jak żadna z poprzednich edycji, zasługuje na miano festiwalu muzyki elektronicznej. Mimo dominacji dubstepów (które pojawiały się w występach Chase & Status, Hadouken!, Buraka Som Systema, Magnetic Man czy Sub Focus), Selector mienił się wieloma odcieniami elektroniki. Jest to nowa droga, którą będzie podążać ten festiwal – będzie wyboiście, ale życzymy powodzenia!

Anna Lenarcik i Gosia Lewandowska
Zdjęcia: http://selectorfestival.pl




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.