06.10.2011 10:59

Autor: Katarzyna Borowiec

I Break Horses – “Hearts”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


I Break Horses – “Hearts”
Bella Union/2011

Tętent i tętno, shoegaze i electro.

I Break Horses to szwedzki duet. Marta Linden tworzy muzykę, Fredrik Black pisze teksty. Wbrew nazwie, zaczerpniętej z piosenki Billa Callahana, są raczej jak koń niż jego niszczycielski jeździec. Marta i Fredrik żyją bowiem w nieustannym strachu – są hipochondrykami. Poznali się na forum medycznym, dostrzegając u siebie obajwy raka. Zamiast choroby znaleźli wspólnych znajomych i wzajemną inspirację.

“Hearts” to płyta wypełniona pulsującymi rytmami. Jest odzwierciedleniem strachu i obsesji, ale klimat utworów hipochondrycznych Szwedów nie zaraża tego rodzaju emocjami. Można wyczuć lekką nutkę niepokoju, ale eteryczny, słodki wokal Marty, zalany zresztą gęstwą migotliwych klawiszy, jest raczej pogodny. Gatunkowo I Break Horses zdecydowanie najbliżej do shoegaze’u. Gdzieniegdzie pobrzmiewa klasykami – w “Wired” mamy kilka momentów hałasu spod znaku My Bloody Valentine – ale najbardziej przypomina The Raveonettes. Jakby nie było jest to też duet ze Skandynawii.

Szwedzi swój shoegaze opierają jednak w większym stopniu na brzmieniach elektronicznych niż gitarowych. Utwór tytułowy to Fuck Buttons na słodko – bez akcentów noise’owych, z żeńskim wokalem. Całość mogłaby się podszywać za element dyskografii Death in Vegas, jeśli ci mieliby ochotę nagrać album-wariację na temat kawałka “Girls”.

Nie znajdziemy tu więc nic odkrywczego, może poza tematem, najbardziej bezpośrednio poruszonym w “Cancer”. Strach przed chorobą i przekonanie, że padło się jej ofiarą niezbyt często pojawiają się w piosenkach. Ciekawy jest też tekst “Pulse” – utwór ten dotyczy lęku związanego z biciem serca. Jak mówi Linden, odgłos ten budzi u niej niepokój: uświadamia jej śmiertelność i brak kontroli nad ciałem. We only live until our bodies stop.

Chociaż mocno wtórna, nie jest to płyta nudna. (Może trochę). Niosący rytm, słodkie tony i płynne przejścia między kawałkami sprawiają, że słucha się jej całkiem przyjemnie. Jest kilka momentów spokojnych, kilka szalonych galopów, o urozmaicenie zadbano. Całość ma tylko czterdzieści minut, każda kompozycja około czterech. Być może to kwestia sugestywnego tytułu pierwszego utworu (“Winter Beats”) ale “Hearts” zdaje się czekać na miękko spadające płatki śniegu. Całkiem miły soundtrack na zimę, miejmy nadzieję jednak lżejszą niż szwedzka.

Katarzyna Borowiec

www.facebook.com/ibreakhorses

Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 7,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.