29.11.2011 10:07

Autor: Monika Pomijan

Hipnotyczny wieczór Francuzów

Kategorie: Czytelnia, Relacje z festiwali, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Hipnotyczny wieczór Francuzów.
27.11.2011/Katowice

Relacja z koncertu M83 w ramach festiwalu Ars Cameralis.

Zaletą odwiedzania nowych klubów jest bezsprzecznie to, że mają one szansę oczarować wchodzącego już samym swym wyglądem. Katowicki Jazz Club Hipnoza spełnił swoje zadanie wciągając mnie w swój nieco duszny, pogrążony w ciepłym, pomarańczowym półmroku klimat, który dopełniały magnetycznie kręcące się tarcze na ścianach adekwatne do nazwy miejsca. Odniosłam wrażenie, że nie można było wybrać lepszego miejsca dla występu Anthony’ego Gonzaleza wraz z zespołem. W końcu muzyka, którą tworzy Francuz to przestrzenne, wręcz monumentalne shoegaze’owe kompozycje mieszające się z wrażliwszą elektroniką. Zapowiadał się wieczór pełen skłębionych emocji.

Niestety jednak najpierw musiał wybrzmieć suport, co z mającego rozruszać tłum elektronicznego intra, stało się receptą na pranie mózgu. Młody, katowicki DJ i producent zaserwował publice godzinne dudnienie, którego nie dało się znieść już od pierwszych minut. Jeśli ktoś na początku myślał, że impreza się rozkręci, musiał pogodzić się z klęską, bowiem beat ani przez chwilę się nie zmieniał. Okraszony nędznymi efektami, w połączeniu z klaustrofobicznym zamknięciem się na odbiór ludzi muzykiem, nie byłby w stanie rozgrzać nawet trupa. Jazda po bandzie, jaką musieli przetrzymać wszyscy zgromadzeni w Hipnozie, była bliska samobójstwa i trudno byłoby mi opisać srogość kary, jaka należy się osobie, która krzyknęła “bis!” Dawno nie zostałam tak wypruta z woli życia. Może dlatego główny koncert stał się niemal metafizycznym przeżyciem.

Pojawienie się na scenie kosmatego stwora M83, który okazał się gitarzystą, wywołało ogłuszający aplauz publiczności, która już od pierwszych dźwięków fenomenalnego “Intro” (brzmiącego równie genialnie i bez Zoli Jesus) nieomal wniknęła w ten koncert. Przeżywanie go tak mocno razem z muzykami w szybkim tempie stało się osobistym wydarzeniem wielu spośród fanów. Dźwięki przeszywały na wskroś – ściany gitar uderzały, syntezatory i klawisze budowały piętrzący się efekt dusznej, a jednocześnie przestrzennej emocjonalności. Zaś to wszystko uzupełniał raz szeptany, innym razem przepuszczony przez auto-tune czy krystalicznie czysty głos Gonzaleza jako dopełnienie wrażliwości serwowanej muzyki. Momentalnie wszyscy obudzili się z nieświadomego, męczącego snu, który zaserwował suport, i wiadomo było, że teraz to są marzenia na jawie. “Hurry Up, We’re Dreaming” przestało być tylko tytułem płyty, a stało się wizytówką tego wieczoru. Choć M83 zadbał o to, by w Hipnozie wybrzmiały też szlagiery jak na przykład potężne, genialne “We Own the Sky” czy subtelne “Teen Angst”, to jednak wieczór należał do ostatniej płyty. Rozczarowana nią dość mocno, nie spodziewałam się, że poza reprezentatywnym “Midnight City”, kawałki zabrzmią tak fantastycznie.

A dokładnie to się stało, zaś oprawiony w raz pastelowe seledynowo-fioletowe kolory, innym razem w soczysty granat i czerwień występ stał się personalną komunikacją artysta-słuchacz. Transowy taniec Gonzaleza na singlu z najnowszej płyty, szalejący po scenie gitarzysta, wczuwająca się całą sobą w każdą piosenkę pani za klawiszami to nie tylko był cudowny widok. Ich emocje czuło się namacalnie, a w dodatku zlewały się z tym, czego doświadczała publika. Nie zabrakło pokazywanych dłońmi serduszek z obu stron, podziękowań i graniczącej ze wzruszeniem radości. Przestrzenne, pełne utajonej intymności “Skin of the Night” oraz energetyczne “Couleurs” na bis okazały się idealnym zwieńczeniem tego hipnotycznego wieczoru. A dokładnie taki był, i to nie za sprawą magicznych zabawek sztukmistrzów. M83 pokazali światową klasę.

Monika Pomijan




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.