01.11.2011 00:41

Autor: Kuba

Hałas może być piękny

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


Hałas może być piękny
27.10.2011/Poznań

And So I Watch You From Afar zniszczyło Poznań!

O koncertach And So I Watch You From Afar słyszałem od znajomych jedno – robią świetne show. Mając w pamięci te słowa wypowiedziane przez kilka osób, które słuchają post-rocka oraz fakt, że nowa płyta Irlandczyków, “Gangs”, niesamowicie mi się podobała, postanowiłem wyruszyć do Poznania, by uczestniczyć w jedynym koncercie grupy w naszym pięknym, nadwiślańskim kraju.

Na dzień dobry jednak zirytowałem się niepomiernie – dzięki spóźnieniu pociągu (kocham Cię, TLK!) trafiłem dopiero na godzinę 21 do klubu, innymi słowy – ominąłem support. Udało mi się jedynie usłyszeć ostatni utwór kwartetu z Antlered Man. Słuchając go biłem się w pierś, bo post-rockowo-stonerowe zagrywki w stylu Queens of the Stone Age brzmiały wyjątkowo dobrze, a sam zespół trafił na moją osobistą listę “gruntownego przesłuchania”.

Po występie supportu obawiałem się jednego – klub Fabrika nie wytrzyma przeciążenia dźwięku. W końcu jest to małe (choć urokliwe) miejsce, wydawało się akustycznie słabe i ilość hałasu generowanej przez zespół przełoży się na mamrotanie gitar, zamiast na czyste i przejrzyste brzmienie. Na szczęście się pomyliłem, bo odbiór koncertu był wyjątkowo dobry, jak na warunki. Odsłuch był bardzo selektywny i można było się cieszyć bez przeszkód pełnią występu And So I Watch You From Afar.

A było czym się cieszyć, gdyż Irlandczycy pokazali klasę. Nawet pomimo odejścia Tony’ego ze składu i zastąpieniem go nowym gitarzystą, Niallem Kennedy’m, zespół dał z siebie wszystko. Zabrzmiały hity z nowej płyty: “Search:Party:Animal” czy “7 Billion People All Alive at Once”, ale mogliśmy też wysłuchać połowy EP-ki “The Letters”, czyli “S Is For Salamander” czy “D Is For Django the Bastard”. Muzycy też nie zapomnieli o istnieniu swojego debiutu, dzięki czemu mogliśmy zaśpiewać chóralnie piłkarskie przyśpiewki w “Don’t Waste Time Doing Things You Hate” czy podziwiać kunszt używania efektów (te pitch shiftery!) podczas “Set Guitars to Kill” czy wspaniały finał w postaci “The Voiceless”, wszystko okraszone licznymi skokami, wygłupami, zabawami z publiką – robią świetne show indeed.

ASIWYFA lubi Poznań, a Poznań lubi ASIWYFA. Ta prosta zależność to klucz do sukcesu tej grupy. Tworzą bazę fanów, grają niesamowite koncerty, mają świetny kontakt ze swoją publiką. Stąd skoki między publiczność, długie pogaduchy po koncercie, wspólne zasiadanie do stołu w celu napicia się piwa. To jest zespół, który ceni fanów, bo wie, że dzięki nim mogą robić tak wiele. Poznań dziękuje za koncert, tak jak Irlandczycy dziękują za publiczność, która ich uwielbia. Teraz czekam tylko na ich przyjazd do Wrocławia, skoro na koncercie 1/3 widzów pochodziła z tego miasta. A jeden koncert to zdecydowanie za mało!

Kuba Serafin




Zobacz również:


Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.