09.09.2011 09:07

Autor: Maria

GusGus – “Arabian Horse”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


GusGus – “Arabian Horse”
Kompakt/2011

Gdy piaski pustyni opadną.

W singlowym “Over” zakochałam się do szaleństwa. Zarówno w teledysku, jak i samej piosence i już postanowiłam, że na jeden z polskich koncertów pójdę, ale przesłuchałam resztę płyty.

Muzyka na “Arabian Horse” wynurza się z mgły tudzież arabskiego piasku i słuchacz długo jeszcze trzymany jest w niepewności, dokąd właściwie go te dźwięki zawiodą. Wyobrażam sobie, czy to przez tytuł albumu, czy przez okładkę, że tak właśnie brzmi burza piaskowa. Pierwszy utwór przemija niczym bardzo długie intro (ponad 5 min.). Aura tajemniczego majestatu “Selfoss” rozwija się powoli, z podniosłością godną prastarej legendy, po czym pojawia się akordeon i dźwięki bałkańsko – cygańskie. Totalnie inna bajka, totalnie inny klimat i strefa geograficzna. Niczym w 80 minut dookoła świata Islandczycy przenoszą nas teraz do cygańskiego taboru, gdzie grają – po raz pierwszy w karierze zespołu – żywe instrumenty i to tak wyeksponowane.

Pomimo różnorodności ścieżki zebrane są jakby w jedną historię, połączone jedne z drugimi, w innym ułożeniu playlisty nie miały by tego samego uroku. Z wejściem pierwszej piosenki z udziałem damskiego wokalu (w wykonaniu wracającej do współpracy z zespołem Earth), wchodzą rytmy dubstepowe, rzekłabym – cywilizowane. Wokal jest piękny i lekko zawodzący, niczym syreni śpiew – hipnotyzujący i urzekający. “Arabian Horse” to kraina niezidentyfikowanych dźwięków, gdzie dubstep miesza się z akordeonem, skrzypce z syntezatorami, obok tego słychać kontrabas, a brzmi to jak wprowadzenie do digitalnej baśni tysiąca i jednej nocy. Niestety – do czasu.

Pierwsze 3 piosenki są świetne, kolejna to singlowy “Over” – taneczny hit dyskotek, a na pozostałe niestety nie starczyło już chyba pomysłu, polotu i wyobraźni, przez co krajobraz pustynny musimy zamienić na bliżej niezidentyfikowane dicho. I od tej pory “Arabian Horse” to po prostu dawka całkiem przyzwoitej muzyki tanecznej, a tajemnicze klimaty pustynne, zamieniają się na wielkie przestrzenie stadionów. Pryska kameralna atmosfera, mamy muzykę dla tłumów.

Niby ostatnia piosenka próbuje podnieść czar początków płyty z popiołów. A może sobie wmawiam?

Maria Grudowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (11 głosów, średnio: 6,73 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.