11.03.2013 07:48

Autor: Ewelina

Grouper – “The Man Who Died in His Boat”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Grouper – “The Man Who Died in His Boat”
Kranky/2013

Mam nadzieję, że nikt nie zrobi sobie krzywdy po przesłuchaniu tego albumu.

Są takie płyty, o których można napisać wiele; są takie, o których w ogóle nie warto wspominać. Istnieją też albumy, o których chce się pisać, ale brakuje odpowiednich słów, aby zrobić to właściwie.

Od ponad miesiąca piszę tę recenzję, ciągle zastanawiając się, z której strony ugryźć “nową” płytę Liz Harris. Słowo “nową” napisałam w cudzysłowie, bo taka nowa to ona nie jest. “The Man Who Died in His Boat” jest materiałem, który nagrywany był w tym samym czasie co “Dragging a Dead Deer Up a Hill” (2008). “DDD” był swoistym przełomem w karierze artystki. Czy niedawno wydany album również jest przełomowy? Zdecydowanie nie. Nie można przecież dokonać przełomu po raz drugi na tych samych patentach. Nie oznacza to jednak, że płyta jest zła. Wręcz przeciwnie – fani przestrzeni w muzyce będą bardzo zadowoleni. Grouper bawi się bowiem pogłosami i echem.

Obie płyty są do siebie bardzo podobne. Liz Harris spokojnie mogłaby stworzyć “DDD vol. 2″ (chociaż ten tytuł (wiąże się z nim pewna historia) bardzo mi się podoba; nie można odmówić Liz wyobraźni), ale wtedy ucierpiałaby na tym sprzedaż (bo kto chce kupować odgrzewane kotlety?). Mimo tego że ponownie mamy tu abstrakcyjne dźwięki i stonowane eksperymenty, to i tak muzyczne opowieści Grouper bardzo wciągają.

Brzmienie “The Man Who Died in His Boat” przenosi nas w odmęty nieznanych odgłosów i najsmutniejszych rejonów kobiecości oraz ukazuje iluzoryczny spokój duszy. Na albumie słyszymy eteryczny głos Harris (“Living Room“), wariacje na jego temat (“Being Her Shadow“, “Cover the Long Way”), mgliste i mroczne dźwięki (“6“, “Difference (Vocals)”, “STS”), surowe, ale delikatne gitarowe melodie (“Vital“, “Cloud In Places“) oraz jeden wyjątkowo niepokojący utwór, jakim jest “Vanishing Point“.

Podobnie jak inne nagrania Grouper, “The Man Who Died in His Boat” nie jest łatwe w odbiorze. Jednak jest w tej płycie coś magicznego, tajemniczego; pojawiają się tu następstwa przypadkowych spotkań oraz pewna tęsknota. To idealny album dla osób, które pragną wyciszyć się w samotności. Jednak jeśli męczy Was jeszcze zimowa depresja – nie sięgajcie po tę płytę, bo Wasz stan może znacznie się pogorszyć.

Ewelina Malinowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (11 głosów, średnio: 8,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.