30.05.2012 08:49

Autor: Michał Wieczorek

Green Zoo Festival – relacja

Kategorie: Czytelnia, Green Zoo RECENZJE, Relacje z festiwali, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | | | | | |


Green Zoo Festival – relacja
Kraków/23-26.05.2012

To nie będzie zwykła relacja z festiwalu.

Chociażby dlatego, że Green Zoo nie jest zwykłym festiwalem muzycznym. Bliżej mu do showcase’ów typu teksańskiego SXSW. Kilka koncertów w tym samym czasie rozrzuconych po klubach. Na szczęście wszystkie na Starym Mieście. Przed koncertami panele o fotografii koncertowej, organizacji koncertów, o tym, co siedzi w głowie Gabrieli Kulki, pokazy filmów. Również dlatego, że mottem krakowskiej imprezy jest fragment piosenki Ludmiły Jakubczak “W zielonym zoo”: “Nikt jednak dobrze nie wie, kto widzem tu jest.” Artyści tak samo chętnie chodzili na koncerty, uczestniczyli w panelach, oglądali filmy, jak publiczność. Nie było bariery, która jest cechą większości festiwali. Trzecim powodem jest fakt, że Uwolnij Muzykę! było częścią imprezy. W niedzielę można było zobaczyć nasze produkcje wzorowane na Take Away Shows, w tym dwie nowości.

Jeśli jeszcze ją jacyś niedowiarkowie wątpiący w dobry gust Front Row Heroes (w co wątpię), po tegorocznym Green Zoo muszą zmienić zdanie. Partnerem festiwalu został kanadyjski festiwal Pop Montreal, więc większość największych gwiazd pochodziło właśnie stamtąd. Ben Caplan zauroczył mnie najbardziej, swoimi pijackimi, trochę bluesowymi piosenkami, potężnym głosem, łatwością przekraczania granic między sceną a publicznością i pokaźną brodą. Spencer Krug jako Moonface przy pomocy Finów z Siinai zaprezentował zupełnie inne oblicze niż na albumach, dużo bardziej psych rockowe. Socalled mieszał klezmerkę z latami osiemdziesiątymi, szaloną konferansjerką i dużą dawką humoru. Vuk z kolei było najbliżej plemiennym, transowym rytmom, na których budowała przepiękne melodie. Wybór polskich zespołów również był imponujący. How How w odmienionym składzie dekonstruowali swoje utwory, Kaseciarz pokazał, że surfować można nawet w Małopolsce, Bad Light District przejechali się po nowoczesnej psychodelii połączonej z post-punkiem, Fuka Lata w oparach dymu przenieśli Bombę do własnego wyimaginowanego świata. Tyle udało mi się zobaczyć, niestety, nie posiadłem jeszcze zdolności bilokacji.

W zakończeniu wypada tylko podziękować FRH za tak wspaniałą inicjatywę i zacytować samego siebie: “Kraków, widzimy się za rok.”

Michał  Wieczorek
foto: Wojciech Krysiak




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.