24.07.2011 09:50

Autor: Maria

Foster the People – “Torches”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Foster the People – “Torches”
Sony Music/2011

Tak właśnie brzmią wakacje!

Lato to czas, kiedy lansuje się jeden konkretny wakacyjny przebój, który wyziera z każdego radia, każdego głośnika: w supermarkecie, na plaży i w toaletach… Mój osobisty hit to właściwie każdy z tej płyty. I nie miałabym nic przeciwko, gdyby wyzierał z każdej przestrzeni wokół mnie.

Jest ich troje, pochodzą ze słonecznej Kalifornii i tam, jak i w całych Stanach zdobyli już serca wszystkich fanów MGMT, Phoenix, Empire of the Sun i im podobnych. W Australii ich właśnie trwająca trasa koncertowa jest już dawno wyprzedana. W Polsce z ich popularnością jest trochę gorzej, choć podobno jesteśmy na 5. miejscu pod względem odtworzeń na YouTube. A to dane z okresu, kiedy ich jeszcze nie znałam.

10 utworów z “Torches” to 10 osobnych potencjalnych letnich hitów, każdy z singlowym potencjałem, każdy w mniej lub bardziej stylu lat 80., z dodatkiem syntezatorów, przesterów i – w mniejszym już stopniu- gitar. Możliwe więc, że nie bez przyczyny ‘Wariant” zaczyna się niczym “Flames of Love” z repertuaru Fancy, żeby przejść następnie do linii melodycznej niczym czołówka “Słonecznego patrolu” (w końcu to to samo wybrzeże).

Pod względem stylistycznym, jest tu wszystko, czego latem od muzyki wymagamy: są radosne kawałki, które każą tańczyć, myślenie zostawiając w tyle, są królowe i księżniczki wakacyjnych tekstów, z “eh, eh”, “uuuu we have nothin’ to loose” i “uh la la I’m fallin’ in love” na czele; są też leniwe kawałki dla rozmiękczonych słońcem i latem w mieście, jak singlowe “Pumped Up Kicks” czy “Waste”. Takie w sam raz, żeby położyć się w cieniu i patrzeć jak asfalt lepi się do stóp przechodniów. Choć teksty niejednokrotnie tak lekkie i przyjemne nie są.

Na potrzeby wieczornych imprez natomiast są “Life on the Nickel’ – w przeciwieństwie do klasycyzująco- romantycznego poprzednika z playlisty, piosenka jest prawie całkowicie syntetyczna, wpadająca jakby w techno-stylistykę, której całkowity już rozwój następuje w “Miss You”.

Teksty nie są głębokie myślowo ani nie prowadzą do intelektualnej nirwany, ale nie każda muzyczna fascynacja musi wznosić słuchacza o poziom wyżej. Pewne jest jednak, że “Torches” to nie odklepane od niechcenia i na prędce 10 piosenek, w tym dwa hity i reszta wypychaczy. Jak widać po polskich mediach, niespecjalnie też na siłę promowane na przebój miłościwie nam panującego lata. To naprawdę dobry materiał, dopracowany i bardzo ciekawy pod względem instrumentalnym. Tyle tylko, że wakacyjny.

Osobiście uznaję “Torches” za jeden z najlepszych do tej pory albumów tego roku. A już na pewno jeden z najczęściej przeze mnie zapętlonych na playliście. Pomimo że – z tego, co widzę – Polski nie ogarnęła fosteroeuforia. Jeszcze…

Maria Grudowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (23 głosów, średnio: 7,91 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.