11.02.2015 08:00

Autor: Aneta Wieczorek

Flyleaf – “Between the Stars”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Flyleaf – “Between the Stars”
Loud & Proud/2014

Lot w kosmos?

Gdy Ronnie James Dio zastąpił w Black Sabbath Ozzy’ego Osbourne’a, wszyscy z pewną dozą niepewności zadawali sobie pytanie: czy da radę? Tak samo było w przypadku Myslovitz, gdy z zespołem pożegnał się Artur Rojek. Zrozumiałe, bo gdy przychodzi nowe, mnożą się obawy i pojawiają się porównania. Jakiś czas temu właśnie w takiej sytuacji znaleźli się fani grupy Flyleaf…

Po wydaniu w 2012 roku “New Horizons” ówczesna wokalistka – Lacey Mosley wybrała rolę mamy i  opuściła szeregi zespołu by poświęcić się macierzyństwu. Zastąpiła ją Kristen May. Czwarty, studyjny album (“Between the Stars”) stał się zatem początkiem czegoś nowego… ale – czy tak jak informuje tytuł – zabiera aż w podróż do nieba, a konkretnie między gwiazdy? Niekoniecznie… Armia zbuntowanych nastolatków z pewnością będzie zadowolona, wymagający słuchacz nieco mniej.

Wielbiciele skomplikowanych melodii i chaotycznych, soczystych dźwięków nie znajdą ich tutaj. Za to pop nafaszerowany gitarowymi wstawkami, doprawiony szczyptą rocka i oblany sosem ze słodko-zadziornego głosu – tak. Na uwagę zasługują frapujące zmiany rytmu, np. z balladowej nuty robi się nagle pazurzasty, pełen punkowej energii kawałek z przyjemnymi dla ucha riffami (np. “Thread”). Spodziewamy się łagodnej, muzycznej przytulanki, a dostajemy solidnego, energetycznego kopa (ocierający się o ciężkie brzmienia “Traitor”). Plus za taką nieprzewidywalność! Ballady w końcu nie muszą być smętne (co widać na przykładzie chociażby “Head Underwater”, “Marionette” czy odrobinę mrocznego “City Kids”). Sporo tu też przebojowych kawałków, które śmiało mogą aspirować do rangi radiowego hitu (np. “Blue Roses”).

Na tej płycie co prawda nie znajdziemy niczego niszowego, to mainstream, a nie muzyczny kosmos czy dźwiękowe wyżyny usłane wysublimowanymi aranżacjami niczym niebo gwiazdami. Jednak jest na tyle przyjemnie, że naprawdę warto przy tym krążku zatrzymać się chwilę dłużej.

Aneta Wieczorek


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 6,40 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.