12.07.2012 07:30

Autor: Ewelina

Fixers – “We’ll Be the Moon”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Fixers – “We’ll Be the Moon”
Dolphin Love/2012

Eksplozje optymizmu w psychodelicznym popie.

Po raz pierwszy usłyszałam Fixers w remixie “Iron Deer Dream” Chada Valley’a, gdzie zaintrygowało mnie ciągle powtarzane słowo homicidal (morderczy). Postanowiłam więc sprawdzić, czy Chad przypadkiem nie przesadził ze swoją interpretacją piosenki, i czy Fixers faktycznie grają taką pozytywną muzykę.

Kwintet z Oxfordu może pochwalić się świeżym, elektroniczno-popowym brzmieniem, przy czym zahaczają też delikatnie o rocka. Chłopcy potrafią nieźle eksperymentować i właśnie to najbardziej urzekło mnie w ich muzyce. “We’ll Be the Moon” to album z pozytywną energią, idealny na wakacje, na plażę, wieczór w hamaku lub dobrą domówkę.

Otwierający płytę “Majesties Ranch” to energetyczny powiew świeżości, synth-pop, który dobrze komponuje się z hałaśliwymi gitarami, a całość dopełnia chwytliwy chórek w refrenie. Kolejnym utworem zasługującym na uwagę jest “Floating Up”. Jego delikatne brzmienie, już nieco bardziej popowe (ale ciągle zachowujące eksperymentalny styl), przyprawia o uśmiech. “Iron Deer Dream” to ostatni singiel kapeli, w którym prezentowana jest ich niebanalna wyobraźnia. Nieco spokojniejsze “World of Beauty” zabiera nas w psychodeliczną podróż po przyjemnych gitarowo-elektronicznych dźwiękach. Podobnie robi to “Pink Light”. Najlepszy utwór z płyty “Crystals” powinien być hitem lata, a to za sprawą szybkiego rytmu, dobrego wokalu Jacka Goldsteina i przede wszystkim znakomitym rozedrganym gitarom.

Na “We’ll be The Moon” znajdują się też gorsze utwory. Jednym z nich jest “Amsterdam”, który zbyt usypiającym głosem wokalisty sprawia, że mamy ochotę przeskoczyć ten kawałek. Kolejnym (wręcz tragicznym) utworem jest “Good Night”. Nikomu nie polecam nawet przesłuchiwania tego pseudo-folku. Załóżmy więc, że po prostu go nie ma. “Swimmhaus Johannesburg” brzmi jak disco-polo; zdecydowanie za dużo tu tanecznych rytmów z pewnymi nawiązaniami do lat 80.

Fixers na swoim debiutanckim albumie mają lepsze i gorsze chwile. Swoim pozytywnym graniem dosyć ciekawie wpisują się w ramy alternatywnego popu. Ich nowoczesne brzmienie, nieco dziwne teksty i lekko cukierkowa otoczka sprawiają, że słucha się ich z przyjemnością. Mimo kilku słabych utworów śmiało można powiedzieć, że te awangardowe eksperymenty z muzyką taneczną i rockiem mogą zaowocować czymś jeszcze bardziej pochłaniającym w przyszłości. Jednak póki co, cieszmy się wakacjami i radosnym albumem Fixers.

Ewelina Malinowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (6 głosów, średnio: 7,67 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.