18.06.2011 15:10

Autor: Monika Pomijan

Fink – “Perfect Darkness”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Fink – “Perfect Darkness”
Ninja Tune/2011

Wielki powrót mistrza subtelności.

Są artyści, którzy bycie wielkimi mają niejako we krwi. Tacy, którzy kroczą raz obraną ścieżką, nie zbaczając w obce rejony, ale jednocześnie nie tracąc nic ze swojej oryginalności. I każdy dźwięk spod ich dłoni fani przyjmują z entuzjazmem. Takim artystą jest Fin Greenall znany jako Fink, który ma na swoim koncie już pięć albumów – łącznie z wydanym dopiero co “Perfect Darkness”.

Twórczość muzyka z Brighton upycha się gdzieś pomiędzy akustycznym folkiem a bluesem, ale są to tylko wątłe etykietki, gdyż tym, co ją tak naprawdę charakteryzuje jest niesamowita wrażliwość. Fink łączy to, czego wielu folkowym artystom brakuje – utajoną emocjonalność z prostotą środków wyrazu, ekspresję z podskórnie pulsującą ciszą. I dokładnie to znajduje się również na “Perfect Darkness”, będącym dobrym, jeśli nie lepszym następcą “Sort of Revolution” z 2009 roku.

Wprawdzie na początku nie byłam do końca przekonana co do nowego albumu, to jednak singiel “Yesterday Was Hard On All Of Us” ostatecznie mnie kupił. Bluesowa melancholia i upojny głos Greenalla stały się dobrą ucieczką w świat zmysłowości. Jest on budowany już samego początku – album rozpoczyna tytułowe “Perfect Darkness”, jawiące się jednak bardziej jako zapowiedź raju, aniżeli ciemności. Wprawdzie emocjonalnemu uniwersum, jakiemu udało się Finkowi stworzyć, bliżej do ciepłych, inspirujących wieczorów, a nawet nocy – niż rozświetlonych słońcem pokojów, to jednak pobrzmiewa w nim ta aura delikatności znana z poprzednich albumów. Najsubtelniejszą i najpiękniejszą piosenką jest bez wątpienia “Save It For Somebody Else”, w którą po prostu się człowiek z rozkoszą zatapia. To według mnie najpełniejszy przykład wrażliwości brytyjskiego muzyka.

Pytany o receptę na tak świetny album, Fink odparł, że chodzi tu po prostu o uwiecznianie pięknych chwil, by mogły trwać jak najdłużej. I ta zaskakująco świeża prostota pobrzmiewa we wszystkich dziesięciu piosenkach. Szczególnie w również przepięknej “Foot In The Door”, której tęsknota nuconych w tle partii chórku i stłumiona emocjonalność gitary porusza serce.

Finkowi udało się stworzyć naprawdę przejmujący album. Po raz kolejny udowodnił, że nie na darmo jest artystą Ninja Tune. I nie na darmo kochany jest za wrażliwość.

Monika Pomijan


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (20 głosów, średnio: 7,85 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.