09.07.2012 08:00

Autor: Maria

Festiwal zjawisk atmosferycznych część I

Kategorie: Czytelnia, Relacje z festiwali, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | | | | | | | |


Festiwal zjawisk atmosferycznych

Rock for People, weather for the devil.

Open’er spowity mgłą, w deszczu na przemian z upałem. W tym samym czasie 650 km na południe, w czeskim Hradec Kralove trwała bitwa pogody z artystami. Wynik jest sporny. Mocny line up jak The Prodigy, Crystal Castles czy Franz Ferdinand walczył ze zwariowaną, i jak się okazało, czasem niebezpieczną pogodą. Zaliczyliśmy kilka burz, dwa gradobicia, niezliczoną ilość deszczu, prawie-huragan i nieziemskie upały.

W ramach usystematyzowania czterodniowego dolotu, zapraszam do lektury podręcznego słownika Rock For People.

A jak Anna Calvi – pośród wielu gwiazd brytyjskich występujących na tegorocznej edycji, Anna Calvi była chyba najelegantszą i najpoważniejszą gwiazdą. Charakterystyczna już dla niej czerwona szminka i elegancka koszulawystąpiły i tym razem, a zgromadzeni w namiocie YouTube Stage zostali uwiedzeni przez niski głos pięknej femme fatale. Obok Selah Sue, był to chyba najlepszy wokal festiwalu.

oraz A jak The Asteroid Galaxy Tour, czyli powtórka z Open’era 2011. Czy aby na pewno? Zespół wystąpił tuż przed zapowiadaną ponowną burzą, z opuszczonymi telebimami i częścią głośników, bez tylnej części sceny zniszczonej przez nocną burzę. Wokalistka jednak zdołała  rozruszać tłum, znów było brokatowo, kolorowo i niczym na imprezie w chińskiej restauracji.

B jak Banda Berimbau – festiwal to nie tylko występy na scenie głównej. W różnych miejscach festivalparku, o różnych porach dnia i nocy można było spotkać nieziemsko opalonych, ubranych na żółto Włochów i grających na bębnach brazylijskie melodie, sambę czy typowe utwory do capoeiry. Szybko zbierał się wokół nich tłum, który jeszcze szybciej szedł w tany razem z zespołem.

C jak Crystal Castles. Jeśli kogoś nie wystraszyła burza i porywisty wiatr, nic straconego – mógł się jeszcze wystraszyć  Ethana i Alice. Mega kop w oparach dymu, stroboskopowym świetle, to było coś, czego potrzeba było, żeby odreagować pogodę. Bas roznosił publikę, Alice pomiędzy paleniem papierosa i crowdsurfingiem obijała perkusję mikrofonem, a publika rozniosła do cna świeże błoto pod sceną. W porównaniu z wykonaniem na żywo, kawałki z płyty słuchane w domu, to lekkie popowe ballady. Na żywo Crystal Castles urywa głowę.

D - jak dzieci. To pierwsze skojarzenie, jakie przychodzi mi do głowy, gdy słyszę The Subways – czy na płycie, czy na żywo, mam wrażenie, że słucham grupki dzieci, która chce być tak bardzo rockowa, jak co najmniej Scared By Beauty, ale niestety zarówno pod względem tekstów, górnolotności muzyki, jak i wykonania, nadal są tylko grupką dzieci, które chcą być dorosłe i złe.

E jak Example – idealna lekka rozbiegówka przed The Prodigy pierwszego dnia festiwalu. Widzowie od pierwszych rzędów Staropramen Stage po najdalsze pole namiotowe bawili się przy elektronicznym bicie  pomimo deszczu i błota.

F jak Franz Ferdinand. Szkoci byli jednym z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie punktów programu. I nie zawiedli. W szczególności Alex Kapranos  i jego mimika w czasie wykonywania poszczególnych piosenek. Choć wszyscy śpiewali z nim “I love the sound of you walking away”, to nikomu spod sceny nie spieszyło się odchodzić, a Alex po koncercie musiał jeszcze wyjść i przeprosić za brak bisów.

Oraz F jak The Feud. Nie znałam, usłyszałam przechodząc pod Staropramen Stage i już tam zostałam. Dopiero później dowiedziałam się, ze BBC Radio i kilka innych uznanych instytucji znają ich już dawno. Brytyjski indie rock w najlepszym wydaniu.

G jak gradobicie. A nawet dwa. I co z tego, że lipiec?

H jak hejt. Dokładniej król hejterów, odkrycie świata dubstepu, czyli  Skrillex. Miał występować na scenie głównej, jednak z powodu burzy występ przeniesiono do sceny pod namiotem. Na szczęście ten artysta nie ma zbyt dużo sprzętu do przenoszenia. Do Youtube Stage waliły tłumy, natychmiast po informacji organizatorów był wypchany po brzegi, a Skrillex zaprezentował prawie godzinny set. Jak na wykonawcę, którego rola polega na wciskaniu klawisza play, to raczej niezbyt długo. Wybaczcie, haters gonna hate.

I jak I Killed the Prom Queen. Co dzień przedpołudniowe godziny należały do ciężko grających zespołów, a najważniejszy występ tego typu drugiego dnia festiwalu, należał właśnie do nich.

wkrótce druga część alfabetu Rock For People.

Foto: profil Rock For People na Facebooku.

Maria Grudowska




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.