25.06.2012 07:30

Autor: Kasia Wojtasik

Fanfarlo – “Rooms Filled With Light”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Fanfarlo- “Rooms Filled With Light”
Canvasback/ 2012

Tym razem na poważnie.

Fanfarlo to mini orkiestra z Londynu, specjalizująca się w eklektycznych, mocno folkowych brzmieniach. W tym roku ukazał się ich drugi album “Rooms Filled With Light”, a w sierpniu zespół wystąpi w Polsce na scenie Off Festivalu.

Na ich debiutanckiej płycie “Reservoir” przewijało się wiele instrumentów i wiele nastrojów. Muzycy potrafili – choć zabrzmi to paradoksalnie – umiarkowanie przepakować kompozycje. Tam, gdzie wydawałoby się, nie było już miejsca na żaden dźwięk, wskakiwał bęben albo kolejny dęciak i mimo to całość brzmiała lekko. Nie brakowało dynamizmu, indie rockowych pierwiastków i piosenek, które mogłyby skłonić do tańczenia publiczność niejednego festiwalu.

Trzy lata później na “Rooms Filled With Light” brzmi wciąż to samo Fanfarlo. Nadal kwintet jawi się jako barokowa orkiestra, nie stroniąc od przepychu. Tylko dynamiczne kompozycje gdzieś się zapodziały. Amplituda nastrojów jest większa, utwory nie są już tak jednoznaczne. Minorowy klimat “Replicate” przeplata się i kontrastuje z żywiołowym “Tightrope”, początkowo subtelne “Lenslife” wybucha armią trąb gdzieś w połowie, a odrealniona “Tunguska” zupełnie wybija z rytmu. Na końcu sennie majaczy “The Flood”. Słychać tu więcej historii, pomysłów i konwencji. Jakby zespół znudził się nagrywaniem piosenek wyłącznie melodyjnych z solidnie napompowanym instrumentarium. Stopniowo do tych napakowanych kompozycji wprowadza trochę przestrzeni, zbacza z prostej linii barokowo-folkowych, zgrabnych utworów. Przez “Reservoir” przechodziło się galopem, podczas gdy konstrukcja drugiej płyty londyńczyków zmusza do zatrzymywania się i nieco bardziej uważnej konsumpcji.

Dźwiękowych niespodzianek do odkrywania starcza na kilkanaście przesłuchań. Nie sposób dostrzec ich wszystkich za pierwszym, drugim, czy kolejnym razem. Fanfarlo na swojej najnowszej płycie prezentuje naprawdę spory wachlarz dźwięków, połączonych w jedenaście różnych historii. Niekiedy ma się wrażenie, że to wszystko już było, może nawet na tej płycie, a może bardziej na trzech w dyskografii Arcade Fire, bo skojarzenia z nimi nasuwają się już po pierwszych dźwiękach. To taki muzyczny kocioł – miesza się tu nowe z używanym, świeże z tradycyjnym, mieszają się ilości dźwięków. Miłośnicy surowych brzmień i oszczędnych aranżacji, poza kilkoma wyjątkami, raczej nie będą mieli tu czego szukać.

Katarzyna Wojtasik


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (2 głosów, średnio: 5,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.