13.08.2011 08:22

Autor: Katarzyna Borowiec

Explosions in the Sky – “Take Care, Take Care, Take Care”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Explosions in the Sky – “Take Care, Take Care, Take Care”
Temporary Residence/2011

Jeśli coś nie jest zepsute, nie należy tego naprawiać.

Z tego założenia wychodzą Explosions in the Sky. Niby próbują na swojej piątej płycie (nie licząc soundtracka do filmu “Friday Night Lights” i nagranej w ramach specjalnej serii “The Rescue”) kilku nowych chwytów, trochę starają się urozmaicić granie, ale tak naprawdę to dalej stare dobre urokliwe gitarowe melodie i zabawa w ciszej-głośniej pełna różnorodnych emocji. Efekt? Pewnie, że ładny.

Recenzenci uparcie nazywają twórczość teksańskiego zespołu post-rockiem. Definicja tego gatunku już dawno zmieniła się z muzyki tworzonej przy pomocy rockowego instrumentarium, ale przełamującej tradycyjne struktury na odrobinę prostszą do ogarnięcia dla przeciętnego słuchacza gitarowe smęty bez wokalu w kawałkach powyżej 10 minut. Do nowego wyjaśnienia Explosions pasują, ze starym chyba nigdy nie mieli po drodze. Sami mówią, że czują się po prostu zespołem rockowym. Melodyjność ich utworów sprawia, że nawet bez użycia głosu są zaskakująco piosenkowi, zmienna intensywność przypomina nieco strukturę zwrotek i refrenów. Emocje generowane w ten sposób chwytają za serce i wielu uznaje, iż w tym właśnie tkwi sekret sukcesu chłopców z Austin.

Na nowej płycie największym eksperymentem jest “Trembling Hands” trwające dokładnie trzy i pół minuty. Mimo perfekcyjnego czasu trwania ku zaskoczeniu zespołu wytwórnia nie wybrała tego kawałka na singiel. Oprócz długości niejaką nowością jest tu użycie głosu ludzkiego – rewolucji nie ma, bo jest on wykorzystany jako kolejny instrument. Mieliśmy do czynienia z takim zabiegiem już na “The Rescue”, na nowym albumie jednak oprócz nastrojowego mruczenia jest jeszcze pokrzykiwanie (“o! o! o!”) według słów zespołu o rodowodzie punkowym (zamiast “oi!”). Gitary panowie z Explosions wspomogli na tej płycie syntezatorami, nie jest to jednak szczególnie słyszalna interwencja.

Melodie są nadal piękne. Owszem, nudzą się. Całe “Take Care…” zlewa się nieco podczas słuchania, a osoby znające poprzednie dokonania zespołu raczej nie będą zaskoczone nowymi. To muzyka dobra do zasypiania, jeśli kogoś obudzi kulminacja w “Human Qualities” może pomyśleć ach, jakie to ładne i zasnąć ponownie. Miło też poświęcić tym dźwiękom nieco więcej uwagi i śledzić meandry gitar z pomocą słuchawek.

Muzyka na “Take Care…” jest trochę jak stary podrywacz – niby zna się te chwyty, ale wciąż można dać się uwieść. Trochę nuży, ale jednak w jakiś tajemniczy sposób nadal urzeka. Można szybko o tych kompozycjach zapomnieć, ale czas z nimi spędzony jest niewątpliwie przyjemny.

Katarzyna Borowiec


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 6,33 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.