30.09.2011 16:51

Autor: Maria

Dzięki Bogu, nieważne któremu

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Ethno Jazz Festival/Yasmin Levy
25.09.2011 /Wrocław

Yasmin Levy wystąpiła we Wrocławiu. To nie był koncert pełen rock and rolla. Nie było biegania po scenie, gwizdów publiczności, wytatuowanego perkusisty i przystojnego  pana z  gitarą. To były smutne piosenki o rozstaniu. I sala była pełna.

Po raz drugi, do wrocławskiej Synagogi pod Białym bocianem Ethno Jazz Festival sprowadził najbardziej chyba znaną piosenkarkę muzyki sefardyjskiej. Yasmin Levy ruszyła w trasę koncertową po Europie zaledwie 2 miesiące po urodzeniu dziecka, mimo to zachwycała ciepłem, delikatnością, urodą i – przede wszystkim – głosem.

Koncerty odbywające się w synagodze mają kilka niekwestionowanych zalet: rozpoczynają się punktualnie, nikt więc nie zdąży zalec pod ścianą, a fakt, że występuje się w świątyni, nadaje dodatkowo całemu przedsięwzięciu podniosłego nastroju. Minimalistyczny wystrój synagogi, gra świateł i pogłos, jaki niesie się po jej ścianach jest kolejnym atutem wykorzystywanym przy koncertach.

Po krótkiej zapowiedzi organizatora koncertu na scenę wyszli muzycy, zagrali krótką solówkę i dopiero pojawiła się ona. W długim płaszczu, czarnej sukni i mocnym ciemnym makijażu, trochę jak gwiazda z poprzedniej epoki, jednak zachowanie i słowa. jakie skierowała do polskiej publiczności nie mogły mylić. Ciepła, delikatna kobieta o tak samo delikatnym głosie, którym pomiędzy piosenkami opowiadała o historii diaspory żydowskiej, pochodzeniu kolejnych piosenek. jakie wykonywała. W czasie śpiewania przeistaczała się w kobietę smutną i silną o potężnym głosie. Mimo że większość piosenek Yasmin śpiewa w ladino (język Żydów sefardyjskich), gdzie tylko część słów jiest podobna do ich hiszpańskich odpowiedników, publika siedziała jak zahipnotyzowana. Głos Yasmin mimo braku zrozumienia wywoływał zimne dreszcze, a jego siła zachwycała. Wokalistka bez mała dwie godziny czarowała pełną słuchaczy salę i choć pod koniec przeprosiła za niedyspozycję głosową, gdy śpiewała bez  mikrofonu – również było ją świetnie słychać.

Na najbardziej znany swój utwór artystka kazała czekać publiczności do samego końca, a nawet jeszcze trochę. “Adio kerida” pojawiło się dopiero na bis, a refren  – choć nieśmiało – zaśpiewała publiczność. Sama artystka była pod wrażeniem wspólnego wykonania, odwlekając koniec piosenki i wsłuchując się w szemrzący tłum.

Serce rośnie widząc, że wrocławska publiczność jednak chodzi na koncerty. Mało tego – są to koncerty artystów wartych wysłuchania w pełnym tego słowa znaczeniu, a publika jest w stanie wydać na nie niebagatelną sumę. Dzięki za to Bogu. Nieważne któremu.

Maria Grudowska
foto: J.Pepkowski dzieki uprzejmości Ethno Jazz Festival




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.