13.06.2011 08:40

Autor: Monika Pomijan

El Guincho – “Pop Negro”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


El Guincho – “Pop Negro”
Young Turks/2010

Prostota radości i hiszpańskie słońce.

Po głośnej “Alegranzy” El Guincho wraca z trzecim albumem, na którym jeszcze wyraźniej słychać afrykańskie rytmy. Jak wiadomo, postkolonizacyjny napływ Afrykanów na tereny zarówno Hiszpanii, jak i Portugalii był nieunikniony. Ściągani tam przymusowo zaludnili w końcu te kraje na tyle, by pięćset lat później muzyka wciąż chętnie czerpała z tradycji czarnych plemion. Nie inaczej jest w przypadku barcelończyka Pabla Díaz-Reixa i jego najnowszej płyty “Pop Negro” (z hiszp. czarny pop).

Nie są to jednak piosenki, które Zachód mógłby uznać za rewolucyjne czy chociaż ambitne. Poetyka prostoty i obsesyjnej powtarzalności nieskomplikowanych motywów muzycznych, jakimi posługuje się El Guincho, w rozumieniu dzisiejszej “białej” muzyki jest czymś, co nie do końca wpisuje się w odpowiednie standardy. To jednak nie przeszkadza linii melodycznej całego albumu w zbudowaniu odpowiedniego klimatu beztroskiej, nadmorskiej wioski pełnej palm i kolorowych drinków.  Zaczynający się już od pierwszego kawałka pomysł, by niespecjalnie urozmaicać pojawiające się stopniowo wątki, trwa aż do samego końca. Słuchając całej płyty ma się wrażenie, że to jakaś wędrówka od jednego plażowego klubu do drugiego i dalej. Początkowe “Bombay” (ze świetnym klipem wyreżyserowanym przez Nicolasa Mendeza) wrzuca słuchacza w wir energicznej melodii i automatycznie zmusza do tańca, który równie gwałtownie się kończy, wraz z ostatnim na płycie “Danza Invito”. Nawiązania do pierwotnych rytmów słychać wszędzie, ale podane w kontekście współczesności nabierają znaczenia bardziej zabawy, niż poszukiwania korzeni. Díaz-Reix nie boi się zaoferować fanom dużej dawki energii – ale wydawać by się mogło, że pędzi ona trochę donikąd.

Najmocniejszym punktem programu na “Pop Negro” jest bez dwóch zdań “Lycra Mistral”. Najpełniejsza i jednocześnie najbardziej skomplikowana piosenka zachwyca przede wszystkim refrenem, choć przejmuje już od pierwszych dźwięków. To mój zdecydowany faworyt, do którego warto ciągle wracać.

Niestety, El Guincho popełnił jeden z podstawowych błędów w tworzeniu kolejnego albumu – nie mógł się zdecydować, w którą stronę go popchnąć. “Pop Negro” jest wprawdzie świetnie skomponowaną zabawą, ale może jawić się jako zbyt naiwna rozrywka. Nadal pobrzmiewa tutaj fascynacja Díaz-Reixa popem, ale nie w pełni wykorzystana trochę razi czy nawet całkowicie odrzuca. Hiszpan powinien był wybrać – albo z popu rezygnuje, albo robi coś na tyle nowego, by nie zepchnięto go w ponury cień “Alegranzy”, co miało niestety miejsce. “Pop Negro” to niespożytkowany potencjał i album jedynie dobry, chociaż bardzo przyjemnie się go słucha.

Monika Pomijan


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 7,67 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.