06.11.2012 07:24

Autor: Monika Pomijan

Efterklang – “Piramida”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Efterklang – “Piramida”
4AD/2012

Zredefiniowana Skandynawia.

Efterklang zaczynali, jak na każdy szanujący się skandynawski zespół przystało, krążkiem pełnych pogłosów, przestrzennych melodii i falsetowych zawodzeń. Potem się opamiętali, sięgnęli po folk pop i wyszło im to na zdrowie. Oczywiście ani “Parades”, ani “Magic Chairs” szczególnych innowacji nie prezentowały, dalej będąc jak trochę gorszy Bon Iver, ale nie słuchało się tego źle. Chyba spodziewałam się kolejnego młodzieńczo brzmiącego, opartego na smyczkowych partiach i przeszkadzajkach krążka, bo “Piramida” mnie zaskoczyła. I to by było na tyle.

To jest znowu to nieco chłodne, skryte w cieniu Efterklang, gdzie melodia stopniowo narasta, by rozpłynąć się w dużo bardziej elektronicznych partiach klawiszy i perkusji. “Hollow Mountain”, choć zupełnie niepozorne, błyskawicznie wciąga w swój świat. Gwałtowne, krótkie partie skrzypiec na modłę najdynamiczniejszych kompozycji Ólafura Arnaldsa, rozwijane dalej o perkusję właśnie, to siła tego kawałka. Casper Clausen wreszcie przestał silić się na folkowe, skoczne melodyjki i postawił na dojrzałe aranże. O niespodziewanej sile tego albumu decydują właśnie wycieczki w stronę bardziej śpiewnego Petera Brodericka, nie tak chłodnego Orcas czy nawet Múm. Niespodzianką jednak okazują się IDM’owe wstawki w “Sedna”, jednak to bynajmniej nie będzie elektroniczny kawałek. Rozwijające się w melancholijną balladę, “Sedna” okazuje się perłą tej płyty. Skromnie zaaranżowana gitara, głęboko wycofana perkusja i pogłosy ustępują miejsca sennemu głosowi Clausena. Tego sam Justin Vernon by się nie powstydził. Tu Boards Of Canada miesza się z Seabear bez eterycznego wokalu, wszystko jednak pozostaje w aurze introwertycznej elektroniki i niekoniecznie potrzebnych prób nawiązywania do wcześniejszych dwóch krążków. Folk pop był miły, ale Efterklang o twarzy trochę lodowej, zamyślonej, rozedrganej – to Efterklang warty uwagi. Może dlatego właśnie “The Living Layer” przyciąga, nie do ”Told To Be Fine” i do “Black Summer” będę chciała wracać, gdyż ma chyba najbardziej rozwinięte instrumentarium na całej płycie. Bardzo dobrze rozwinięte.

“Piramida” zgrabnie wykorzystuje swój tytuł – wspinając się po piosenkowych poziomach, słuchacz odkrywa nagle, że zetknął się z bardzo sprawnie zredefiniowaną tzw. “muzyką skandynawską”. Pojęcie, które generalnie mówi tyle, co indie rock, pośród krystalicznych, mających czasem folk popowe, rozbuchane naleciałości (znowu “Black Summer”!) aranżacji nabiera nowego znaczenia, wpasowując się idealnie między ambientowy chłód i żywe brzmienie smyków. Niespodzianka – Efterklang nagle przestali być wtórni.

Monika Pomijan


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (20 głosów, średnio: 9,05 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.