13.11.2012 08:50

Autor: Katarzyna Borowiec

Dzień Niepodległości z Victorią Legrand

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


Dzień Niepodległości z Victorią Legrand
Warszawa/11.11.2012

Relacja z koncertu Beach House.

Koncert został w ostatniej niemalże chwili przeniesiony z dużego klubu Stodoła do małej Fabryki Trzciny na Pradze. Zbyt małe zainteresowanie? Zbyt wysoka cena biletów? Nie wiadomo. W każdym razie wszyscy fani hipnotyzującej urody Victorii Legrand mogli być zadowoleni z możliwości bycia trochę bliżej tej fantastycznej wokalistki.

Przede wszystkim organizatora należy pochwalić – występ rozpoczął się punktualnie. Oby inni wzięli przykład. Najpierw na małą scenę klubu wyszedł pan Holy Other. Jak na przedstawiciela wydającej dźwięki tajemniczo-migotliwe wytwórni Tri Angle, jego muzyka była mało pociągająca. Owszem, produkowane przy pomocy całego stolika zasłanego elektronicznymi sprzętami o tysiącu pokręteł kawałki doskonale wpisywały się w estetykę owego labelu, ale nie miały niezbędnego dla wzbudzenia zainteresowania słuchacza osobistego rysu. Wszystko to już jakby gdzieś słyszeliśmy. Holy Other przez pół godziny produkował dźwięki eteryczne, ale z bitem godnym kilku poruszeń dolnych kończyn, czasem bardziej, a czasem mniej gładko składał sample, także wokalne, zmodyfikowane w sposób typowy dla najnowszych dokonań muzyków elektronicznych. Było miło, ale support szybko wyleciał z głów, kiedy na scenę wyszła trójka reprezentująca gwiazdę wieczoru.

Oprócz Victorii Legrand (wokal i syntezatory) i Alexa Sacally’ego (gitara, bas, trochę klawiszy, chórki), czyli Beach House, w występach uczestniczy także Daniel Franz, koncertowy perkusista. Duszą tego tria jest kobieta – ze względu na niepowtarzalny, magnetyzujący wizerunek z pewnością można Legrand nazwać frontmenką, mimo iż na scenie zajmuje miejsce z tyłu. Z przodu znajdowała się po lewej perkusja, a po prawej kącik Alexa. Set zaczął się od wspaniałej kompozycji z najnowszej płyty, “Bloom“, jednego z najciekawszych wydawnictw tego roku, “Wild”. Od początku można było utonąć w głębokim, niesamowitym wokalu Victorii, przypominającym jednocześnie mocny głos Siouxsie Sioux i eteryczne zawodzenia znane z twórczości kapel shoegaze’owych. Tym razem Victoria była nieco bardziej ekspresyjna niż podczas poprzedniego występu w Polsce, nauczyła się też nowych polskich zwrotów – przy okazji święta życzyła nam wszystkiego najlepszego.

Podobnie jak kilka miesięcy temu w Katowicach Beach House mieli ze sobą dwie konstrukcje w białe paski, przez które świeciło światło. Inaczej niż podczas festiwalu, zespół nie był narażony na deszcz, dlatego przygotowana setlista zabrzmiała w pełni. No, może nie do końca, bo na chwilę przed rozpoczęciem występu techniczny wymazał z niej “Equal Mind”, b-side singla “Lazuli”. Dominowały kompozycje z najnowszego albumu, na czele z przepięknie wykonanym na sam koniec podstawowego setu “Myth” i rozciągniętą “Irene” na ostateczne zakończenie wieczoru. Obok piosenek z “Bloom” pojawiło się sporo utworów z “Teen Dream” (2010), w tym ulubione przez fanów “Take Care”. Zabrakło na warszawskim koncercie materiału z “Devotion”, a debiut reprezentował tylko “Master of None”. Występ nie był też szczególnie długi – tak pięknej muzyki chciałoby się słuchać nieco dłużej niż półtorej godziny, a zespół, nagrawszy cztery płyty, ma możliwość zrealizowania tego typu pragnień.

Następnym razem prosimy więc więcej. Ponieważ będzie następny raz, prawda? Musi być!

Katarzyna Borowiec




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.