14.10.2014 09:06

Autor: Aneta Wieczorek

Diabeł tkwi w Comie…

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Diabeł tkwi w Comie…
Zabrze/11.10.2014

Relacja z koncertu “Pierwsze wyjście z mroku 2014″ w zabrzańskim CK Wiatrak.

Ozzy Osbourne w swojej autobiografii (“Ja, Ozzy”) wspomina: – No więc postanowiłem zakończyć karierę. W 1992 roku ruszyłem w trasę promującą “No More Tears”. My ją nazywaliśmy “No More Tours” (“koniec z trasami”). A więc koniec, nigdy więcej, wypaliłem się. Koncertowałem po świecie już dwadzieścia pięć lat, spory kawał czasu. Zasuwałem jak mysz w kole: album, trasa, album, trasa, album, trasa. Kupowałem domy i nigdy w nich nie mieszkałem, tak właśnie wygląda życie robotnika: ma wrażenie, że ani na chwilę nie może rozstać się z pracą. Ale po wizycie u lekarza w Bostonie pomyślałem sobie: Po co się tak męczyć? Nie muszę pracować, forsy mi nie brakuje. Panowie z zespołu Coma mogliby zrobić tak samo. Usiąść wygodnie w fotelu i odcinać kupony od sławy, tymczasem tworzą, ambitnie nagrywają kolejne płyty, a na koncertach dają z siebie wszystko. Starają się zadowolić tłumy (tak – tłumy, bo każdorazowo bilety są wyprzedane, frekwencja powala – ilość zgromadzonych fanów jest wręcz porażająca!) i nie oszczędzają się ani trochę. Sobotni występ w CK Wiatrak po raz kolejny to potwierdził.

Zanim jednak łódzka formacja pojawiła się na scenie, w odpowiedni stan wprowadzili słuchaczy najpierw Straight Jack Cat, a później Frontside. Coma nie kazała na siebie długo czekać (plus dla sekcji technicznej). Pierwszymi dźwiękami “Leszka Żukowskiego” mistrzowie kreowania niezwykłej atmosfery rozpoczęli podróż wstecz. A konkretnie o 10 lat, bo właśnie wtedy, w 2004 na półki sklepowe trafił debiutancki album “Pierwsze wyjście z mroku”. Koncert był niepowtarzalną okazją by usłyszeć utwory, które od dawna nie gościły na setliście (m.in. “Ocalenie” czy “Sierpień”). W drugiej części zabrzmiały kawałki z ostatniego polskojęzycznego albumu (m.in. “0Rh+”, “Deszczowa piosenka”) i “Transfuzja” (z płyty “Hipertrofia”). Panowie wypadli rewelacyjnie, są w doskonałej formie. Zagrali na najwyższym poziomie (nie oszczędzali sił na występ z symfonikami dzień później we Wrocławiu). Każdy riff i solówka, do tego pulsujący bas, perkusja i wokal Roguca, wszystko perfekcyjnie dopracowane. Warstwa wizualna również, bo przecież 10 lat temu światła nie były takie jak teraz. Niesamowite emocje, solidna dawka pozytywnej energii, wielka moc i palący ogień rockowych brzmień. Takimi słowami można podsumować koncert w zabrzańskim Wiatraku.

Wspomniany wcześniej Książę Ciemności, powiedział kiedyś: – Ludzie podchodzą do mnie i mówią: Człowieku mam 17 lat mój ojciec opowiadał mi o Black Sabbath, jesteście super… I to jest dla mnie największy honor – dwie generacje – ojciec i syn – są moimi fanami. Wtedy mówię sobie: Naprawdę robię coś pożytecznego. Na Comie także można zaobserwować to zjawisko. Coraz częściej. Nie da się również przeoczyć i pozostać obojętnym wobec tradycji słuchania na siedząco, w ciszy i skupieniu “Sto tysięcy jednakowych miast”. Witos zaczyna grać, a wszyscy automatycznie siadają… Magia. Jak zawsze.

Coma to zespół z piekła rodem. Potrafi rozgrzać publiczność do czerwoności, ująć piekielną precyzją i szatańskim wykonaniem swoich utworów, a do tego…zaskoczyć. Każda trasa jest wyjątkowa. Inna niż poprzednia. I bez względu na to, czy jest tak efektowna jak “Ulubiony numerek” z okazji 15-lecia istnienia zespołu czy promująca “Czerwony album” (z tanecznym przerywnikiem w postaci przebojów disco między setami) albo ta teraźniejsza – jubileuszowa (“Pierwsze wyjście z mroku 2014″) zawsze zachwyca. To prawdziwy fenomen. Może przysłowiowy diabeł przestał tkwić w szczegółach i teraz zadomowił się…w Comie?

Aneta Wieczorek




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.