07.11.2013 09:00

Autor: Mateusz Grzeszczuk

Dawid Podsiadło i stand-up?

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Dawid Podsiadło i stand-up?
5.11.2013/Lublin

Relacja z koncertu w lubelskim Graffiti.

Wybierając się na koncert do lubelskiego “Graffiti” nie myślałem, że “mój” artysta próbuje jakichkolwiek sił w stand-upie. Wyobrażałem sobie, że ten nieśmiały i melancholijny muzyk, wchodzi na scenę, “robi swoje”, dziękuje publiczności i wraca do hotelu. A tu miła niespodzianka…

Koncertowy Podsiadło wpadł w moje gusta, bo zwykle w przypadku wymuskanych debiutów, wielkiej promocji i powszechnego “halo”, łatwiej mi o zażenowanie i nudności w trakcie występów. Warto w tym przypadku brać pod uwagę repertuar z “Comfort And Hapiness” (recenzja), który według mnie pozbawiony jest skocznych i  dynamicznych kawałków. Młodego artystę czekało więc podwójne zadanie. Nie tylko grać dobre koncerty, ale wykrzesać z liryki trochę szaleństwa.

Pełne Graffiti stanęło na wysokości zadania. W szatni – brak numerków, a już w środku – ledwo przeciśniesz się przez ludzi. Spodziewałem się, że sala będzie pełna psychofanek, które prócz “Nieznajomego” i “Trójkątów i kwadratów” nie potrafią zanucić żadnego innego utworu. Oprócz kawałków z debiutu mogliśmy dodatkowo posłuchać dwóch coverów i jednego utworu, który nie znalazł się na płycie. Wbrew opinii krytyków, nie dostrzegłem różnicy w śpiewaniu Dawida po polsku czy angielsku, bowiem śpiewanie w obu językach wychodzi mu doskonale. – Obiecuję, że na następnym krążku będzie więcej “rodzimych utworów” – komentuje artysta. Lubelski koncert był także dużym popisem instrumentalnym. Muzycy występujący z Dawidem pokazali szerokie spectrum swoich możliwości. W szczególności mile zaskoczyłem się płynnym przechodzeniem z utworu do utworu.

Jednak to przerywniki  i opowieści Dawida Podsiadło najbardziej zwalały każdego z nóg. Pomimo tego, że nie do końca wiedzieliśmy co autor ma na myśli, to monologi o imprezach, klubie “Graffiti” w Dąbrowie Górniczej, osiemnastkach i jego prywatnych historiach, wywoływały śmiech na sali. Sposób w jaki kontaktował się z publicznością być może stwarzał pozory pewnej “naiwności scenicznej”, ale nikt nie może mu zarzucić najważniejszego – autentyczności. Artysta dodatkowo zachęcał wszystkich do wrzucania pozdrowień, kartek i pluszaków do koncertowego pudła, niestety nie dosłyszał propozycji fanek, aby pozostawiły tam części swojej prywatnej  bielizny. A szkoda!

Artysta zapowiedział kolejny teledysk, o ile pamieć nie myli – singiel, a ja zapowiadam, że przyjdę na kolejny koncert. Naprawdę warto!

Mateusz Grzeszczuk




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.