13.06.2011 08:36

Autor: Maria

Czarna dama i biały mag – Skinny Patrini w Bezsenności

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Czarna dama i biały mag – Skinny Patrini w Bezsenności

Czytałam kiedyś w pewnym feministycznym piśmie o imprezach rave’owych. “To musiało być coś!” – myślałam. Swego rodzaju reprezentacyjną próbkę otrzymałam niedawno w Bezsenności. To było coś!

Otrzymałam próbkę, bo opisywane imprezy trwały po kilka dni. W Bezsenności wystarczyło jednak zaledwie półtorej godziny i również zatrzęsło się podłoże.

Koncert od pierwszych taktów był mocnym uderzeniem we wszystkie zmysły: psychodeliczna wizualizacja nad sceną i elektroniczne intro, może i zbyt głośne, ale skutecznie zwróciło uwagę na początek koncertu. Później przez publiczność przemknęły się dwie zakapturzone postaci w długich płaszczach i show zaczęło się na dobre. Trudno już było określić co było najważniejsze i najbardziej wciągające w tym koncercie: obrazy, taniec czy muzyka.

Pierwsza rzecz przykuwająca uwagę to wizualizacje. Dostosowane do treści, przedstawiające hasające po łące króliczki, wokalistkę biegającą po plaży czy psychodeliczne urywki filmów niemych, czarno-białych i prywatnych nagrań, zapętlone, puszczane od tyłu, w których można było doszukać się miliona aluzji oraz przekazów podprogowych.

Innym, równie ważnym elementem show, był ekstatyczny taniec wokalistki. Kabaretowe podrygi czy bieganie z kąta w kąt było tak samo nie nadające się do kategoryzacji, jak gatunek muzyczny, do którego można przypisać zespół. Zakrawające na streeptease ruchy – występ w pończochach, koronkowym gorsecie, skórzanych rękawiczkach i porzucanie części garderoby. Wyuzdana kreacja, masochistyczne teksty, orgiastyczny taniec wokalistki to z pewnością jeden z ważniejszych wyznaczników koncertów duetu.

Choć może sekret tkwi w piosenkach: porywające, wprawiające w trans, z prostym, ale w kółko powtarzanym tekstem refrenu, który działa jak mantra na słuchacza pod sceną. W połączeniu z elektronicznym beatem, publika jak zahipnotyzowana tańczy w bachicznym transie.

Może wszystkie te elementy, które wspólnie tworzą mistyczne przeżycie powodują, że koncerty Skinny Patrini są tak wyjątkowe. Trudno ocenić, ale z pewnością było to show, które pozostawiło po sobie ciarki na plecach, kilka siniaków i lekki niesmak białych plam w pamięci. Totalitarne przeżycie czegoś tak ulotnego, czym jest muzyka, było czymś prawie nierzeczywistym. Skinny Patrini pretenduje tym samym do jednego z najlepszych koncertów klubowych tego roku.

Maria Grudowska.

[Nie odnaleziono galerii]


Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.