05.10.2016 13:30

Autor: Ewelina

Crystal Castles – “Amnesty (I)”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy: | |


Crystal Castles – “Amnesty (I)”
Casablanca/Fiction/2016

Kontrolowany powrót do przeszłości może stać się krokiem naprzód.

Nie będę wgłębiać się w to, dlaczego Ethan i Alice się rozstali, kto był tym złym, a kto dobrym. Najważniejsze jest to, jak świetne trzy płyty, które niewątpliwie przeszły już do historii muzyki alternatywnej, zrobili razem. Obecnie Crystal Castles pisze kolejny rozdział swojej działalności. Skupmy się więc na tym, co istotne – na nowej muzyce dwójki osób: Ethana Katha i Edith Frances.

To zawsze była muzyka “na kwasie”. Od 2012 roku i wydania “(III)” (recenzja) niewiele się zmieniło. Duet kontynuuje to, co działo się na poprzednich wydawnictwach, dodając i odejmując to i owo. Na “Amnesty (I)” nie ma wypełniaczy. Owszem, są na tej płycie i słabsze momenty (np. nieco usypiający “Chloroform” [strzał w dziesiątkę z tym tytułem]), ale słabsze momenty zdarzały się Crystal Castles także na poprzednich płytach. Mimo dość dużej rozpiętości stylistycznej (np. “Femen” vs “Concrete“), album ten jest nadzwyczaj równy i spoisty.

Pierwszy utwór z tej płyty – znakomity, rave’owy “Frail” – ukazał się już ponad rok temu, podobnie jak kawałek “Deceide”, który na płytę wszedł ostatecznie jako “Their Kindness Is Charade” (współprodukcją kawałka zajął się Jake Lee, który znany jest jako witch house’owe Sidewalks and Skeletons) w nieco zmienionej, delikatniejszej, bardziej dream-popowej wersji. Po takich zapowiedziach trudno było przewidzieć, co zaproponuje nam nowe Crystal Castles. A zaproponowali całkiem sporo. Wystarczy posłuchać elektronicznej ballady “Char” z subtelnym wokalem Edith, kwaśnego electro pod postacią “Sadist”, czy też fantastycznie poskładanego “Ornament”. I jeśli już o składaniu mowa, nie mogę pominąć utworu “Kept” (nie wiedzieć czemu, w serwisach streamingowych go nie posłuchacie, kawałek jest dostępny jedynie na fizyku), gdzie Kath stał się czarodziejem samplingu i poszatkował utwory Beach House w taki sposób, że po kilku sekundach odtwarzania na twarzy pojawia się uśmiech.

Na “Amnesty (I)” jest sporo wariacji na temat techno i trance’u, jednak Crystal Castles postawili też na intensywność electro-popu i symboliczny dream-pop, aby całość była bardziej przyswajalna. Być może w tę stronę pójdzie duet – w stronę wprowadzającego w trans popu lub marzycielskiego techno. I mimo mocniejszych momentów w formie prowokacyjnego “Enth“, czy też ciężkiego, industrialnego “Teach Her How to Hunt” (po którym od razu mam ochotę sięgnąć po “Aurorę” [recenzja] Bena Frosta), całość brzmi dość gładko i przystępnie, w odróżnieniu od poprzednich dokonań grupy. Już sam fakt samplowania Beach House mówi wiele o dalszych możliwych krokach projektu.

Nie odczuwam braku Alice Glass na tej płycie (choć pewnie na koncertach wygląda to już nieco inaczej). Każdy głos można przepuścić przez różnego rodzaju filtry, otrzymując zawsze podobny efekt. W tym przypadku właśnie tak było. Crystal Castles to Ethan Kath z różnymi wokalistkami, a sama płyta “Amnesty (I)” jest kolejnym przystankiem w drodze do rozwoju jeszcze lepszej muzyki. Kath i Frances tą płytą nie wyszli przed szereg, ale nie zostali też w tyle. “Amnesty (I)” to jednak jedna z najbardziej konkretnych płyt w karierze CC. Producent zebrał z poprzednich wydawnictw to, co najlepsze, w jedno miejsce. A to dopiero początek.

Ewelina Malinowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 8,80 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.