13.06.2014 11:00

Autor: Dorota Szubska

Crippled Black Phoenix – “White Light Generator”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Crippled Black Phoenix – “White Light Generator”
Mascot/2014

Generator smutku.

Rok 2004. Multiinstrumentalista Justin Greave, znany z działalności w takich zespołach jak Iron Monkey czy Electric Wizard, zaczyna nagrywać prymitywne dźwięki, które od lat zaprzątały jego głowę. Zachęcony przez Dominica Aitchisona, wspólnie z grupą innych uznanych w świecie artystów tworzy zespół pod szyldem Crippled Black Phoenix.

Rok 2014. Dziesięć lat i sześć albumów później zespół prezentuje światu swoje najnowsze wydawnictwo – “White Light Generator”. Album ten niewątpliwie można uznać za ważny kamień milowy w dziejach brytyjskiej supergrupy (sam zespół odcina się od nadanej mu przez media etykietki). Stanowi swoiste świadectwo ewolucji oraz zmian zachodzących w zespole i jego twórczości podczas minionej dekady. A zmian tych było – nie da się ukryć – sporo (przez zespół przewinęło się aż dwudziestu siedmiu (!) muzyków). Dla niektórych były to zmiany denerwujące, dla innych wnoszące powiew świeżego powietrza. Jedno natomiast pozostało niezmienne – przepełniony melancholią nastrój kompozycji.

Wbrew temu, co sugerowałaby nazwa, “White Light Generator” nie spowija słuchacza optymistyczną poświatą. Wręcz przeciwnie – mrok i smutek wnikają przez skórę w każdą wolną komórkę ciała. Biorąc pod uwagę, że album trwa aż siedemdziesiąt minut (rozbudowane kompozycje i długie nagrania stanowią znak rozpoznawczy zespołu), zdecydowanie jest to płyta dla osób o mocnych nerwach.

Płytę otwiera dość zaskakujący “Sweeper Than You”, będący interpretacją utworu działającego w latach 50. amerykańskiego muzyka Ricky’ego Nelsona. Po nim następuje “No!” w dwóch odsłonach, z niepokojącym i budującym napięcie wstępem oraz nieco pinkfloydowskim klimatem (zasługa nowego i jakże cennego nabytku CBP – wokalisty Daniela Änghede). Z kolei “Let’s Have An Apocalypse Now” brzmi niczym pieśń rebeliantów – marszowemu rytmowi towarzyszy tekst wzywający do zniszczenia ludzkości, odbudowania świata na nowo i przejęcia nad nim władzy. Zadziwia również obecność na płycie kawałka “You’ll Be Murdered”, który znacznie odbiega od muzycznej konwencji przyjętej przez Crippled Black Phoenix i któremu bliżej jest do szant niż do eksperymentalnego rocka.

Najciekawszą i zarazem najbardziej przytłaczającą kompozycją na płycie zdaje się być “Caring Breeds the Horror”. Subtelne gitarowe intro, użycie niestandardowych instrumentów jako wypełnienia tła oraz silnie przesiąknięta werteryzmem warstwa liryczna budują unikalny klimat utworu. Na szczególną uwagę zasługują również “Wake Me Up When It’s Mine to Sleep” oraz wieńczący płytę “A Brighter Tomorrow”.

O tym, że zespół i album prezentują się znacznie lepiej w wersji live wiedzą ci, którzy załapali się na tegoroczną trasę koncertową Crippled Black Phoenix po Polsce. Kto nie był, a jest spragniony muzycznej ekstazy – polecam zobaczyć przy najbliższej nadarzającej się okazji.

Dorota Szubska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (4 głosów, średnio: 8,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.