10.09.2013 07:30

Autor: Mateusz Cudo

Cosmetics – “Olympia” EP

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Cosmetics – “Olympia” EP
Captured Tracks/2013

Jest syntetycznie, ale przede wszystkim intymnie i zmysłowo.

Po ponad trzech latach od wydania ostatniego singla, kanadyjski duet przerwał zmowę milczenia i opublikował EP-kę “Olympia”. Jak sami przyznają, zaraz po nagraniu utworów na debiutancki album niezadowoleni z rezultatów zdecydowali się zacząć od nowa. Gdy jednak po pewnym czasie powrócili do zarejestrowanych wersji, okazały się one na tyle dobre, by warto było zaprezentować je szerszej publiczności. Stąd pomysł na EP-kę, która poszerzona o poprzednie utwory, znane z wydawnictw Captured Tracks, znalazła się na limitowanej kasetce w ramach świętowania obchodów 5-lecia tejże wytwórni.

Co skłoniło do czekania z opublikowaniem nagrań tak długo? Być może dążenie do ideału i pragnienie nagrania jak najbardziej perfekcyjnego brzmienia. Co nie znaczy wcale, że utwory z “Olympia” takimi właśnie nie są. Spośród sześciu kompozycji aż trzy to poprzednio wydane – “Soft Skin”, “Black Leather Gloves” i “Sleepwalking”. Brzmią jednak zdecydowanie mocniej, choć proste w strukturze są dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Muzycy postawili na elektronikę,  zachowując ich pierwotnie odrealniony nastrój. Syntetyczne motywy klawiszy przesiąkają nostalgią i uwodzą swym wyjątkowym zgraniem. Pulsujące basy i automaty do perkusji dodają energii, zaczyna się tęsknić za parkietem od wieczorów wypełnionych alternatywną muzyką. Teksty nie odbiegają poziomem od warstwy muzycznej, choć to w głównej mierze afrodyzjaki, dotyczą sfery marzeń i przyjemności. Hand in glove, leather I love, touch so soft, I never take’em off.

Podobne w strukturze są kolejne trzy, premierowe “Heartbeat”, “Breathless” i “Honey Honey”. To wokal Aji w głównej mierze determinuje ich uczuciowy nastrój, podsycany jeszcze przez warstwy klawiszów jej partnera Nica. Utwór “Heartbeat” mógłby posłużyć za etykietę niejednego niezależnego disco. Z kolei “Breathless” przesiąknięty jest nastrojem alienacji i zawiera atmosferę dusznych klubowych zakątków. “Honey Honey” to najbardziej stylizowana, prawie siedmiominutowa ballada. Mogłaby stanowić o psychodelii jako soundtrack do Lynchowskiego kina czy innych z gatunku noir. Jest to utwór wciągający o zaraźliwej atmosferze. Mający niejako postać własnego echa. Wokal i główna partia klawiszy krążą jakby we śnie, tak jakby to on miał być zatytułowanym jako “Sleepwalking”.

Cosmetics osiągnęli swój własny niepowtarzalny styl, więc wszelkie przymiarki i odwołania są zbyteczne. Wypada wierzyć, że to nie koniec duetu, ale początek ożywienia wokół zespołu. Kolejnych trzech lat mogą nie wytrzymać nawet najcierpliwsi fani tej obiecującej grupy.

Mateusz Cudo


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (1 głosów, średnio: 8,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.