25.07.2013 17:00

Autor: Maria

Colours of Ostrava 2013 – relacja cz. 3

Kategorie: Czytelnia, Relacje z festiwali, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | | |


Colours of Ostrava 2013 – relacja cz. 3

Dzień trzeci – największe rozczarowanie i największa radość.

część 1 | część 2

Dwunasta edycja międzynarodowego festiwalu muzycznego już za nami. Słońce, bezchmurne niebo, centrum miasta, a w nim 12 scen oraz prawie 200 – nie tylko muzycznych – atrakcji.

Dzień trzeci festiwalu to niepodważalnie dzień The Knife i The xx, którzy byli największymi gwiazdami wieczoru. Wcześniej jeszcze na mniejszej scenie zachwycała Submotion Orchestra wprowadzając nastrój wieczornego chłodu i chilloutu w ten gorący dzień. Podziwiam zespoły, które swoją muzyką sprawiają, że nawet w 30-stopniowym upale ma się gęsią skórkę i czuje wieczorny chłód bijący z ich piosenek.

Równocześnie z The Knife swój występ rozpoczynali krajanie gwiazd – Movits! Plan był następujący: gwiazda – mały wyskok na Movits! – i wracamy dokończyć oglądanie gwiazdy. Czasowo wszystko pasowało, bo festiwal nie jest miejscem, gdzie gwiazdy mogą się spóźniać z wyjściem na scenie i do tej pory to działało i działać dalej powinno… wydawałoby się…  Najpierw czekaliśmy na Karin i Olafa dobry kwadrans, żeby następnie wyszedł na scenę w ich zastępstwie jakiś dziwny pan w szlafroku i turbanie. Pan miał niezaprzeczalnie zadanie rozgrzewające, tylko od kiedy na festiwalu wypuszcza się supporty? Pan nie śpiewał, tylko darł się wniebogłosy skacząc na prawo i lewo. W sumie nie wiem jaki miał konkretny cel poza irytacją. Występ Fitnessmana trwał jakieś 20 minut, po czym znów czekaliśmy na The Knife. Dużo czytałam o ich nietypowym pomyśle na koncerty, ale to, co działo się na scenie i tak zaskoczyło mnie totalnie: wszyscy w brokatowych płaszczach, z wymalowanymi twarzami, grający na przedziwnych instrumentach w neonowych kolorach. Zespół zagrał dwie piosenki, a dalej zamiast klasycznego koncertu rozpoczęło się widowisko na miarę otwarcia olimpiady w Pekinie. Dla “niedoświadczonych” fanów The Knife, mogło wyglądać to na show z playbacku i mogło zrazić do siebie zespół, myślę jednak, że ci “wierni” fani byli wniebowzięci.

Zupełnie inaczej było na koncercie The xx. Tu raczej obawiałam się, że spokojne i melancholijne piosenki nie porwą publiczności, ale… od czego są światła!? Piękny pokaz efektów świetlnych, genialna gra Jamiego Smitha, wokal Romy i Olivera, i – a może przede wszystkim – wibrujące czyste dźwięki gitary Romy Madley zrobiły na mnie przeogromne wrażenie. Również zasób instrumentów, na jakich gra Jamie w czasie koncertu jest oszałamiająca. Pomimo przejmującego zimna, wyczekałam do ostatniej piosenki i śpiewałam w zwolnionej (!) koncertowej wersji Being as in love with you as I am /Being as in love love love.

Wyziębiona niespodziewanym wieczornym chłodem chciałam wtedy już tylko wrócić do domu. Żeby wyjść z terenu festiwalu, jakiej drogi nie wybierając, trzeba było przejść przed sceną główną, gdzie grał Balkan Beat Box – zespół tak radosny, taneczny i rozgrzewający, że nie można było przejść obok niego obojętnie. I tak, zamiast uciekać, publika tańczyła radośnie do cygańsko-weselnych rytmów wraz z szalonymi muzykami. Żyć, nie umierać!

Ciąg dalszy nastąpi…

część 1 | część 2

Maria Grudowska

foto: Colours of Ostrava – polski profil




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.