26.03.2014 08:26

Autor: Kuba

Cloud Nothings – “Here and Nowhere Else”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Cloud Nothings – “Here and Nowhere Else”
Carpark Records/2014

Hałaśliwie do samego końca.

Dla Dylana Baldiego i ekipy ostatnie lata były raczej mlekiem i miodem płynące. Trzeci album grupy, “Attack on Memory”, zasugerował dość poważną woltę stylistyczną i z pościelowego lo-fi pop punka otrzymaliśmy rasowy zespół rockowy grający szybko i głośno, co doceniły ogólnoświatowe serwisy muzyczne (oraz nasz!). Cóż, nie każdy dwudziestodwulatek może pochwalić się takimi osiągnięciami, dlatego tym bardziej ciekaw byłem tego, czym jeszcze może nas zaskoczyć.

O następcy “Attack on Memory” szczątkowe informacje docierały już w zeszłym roku, kiedy to grupa występująca już jako tercet (gitarzysta Joe Boyer opuścił zespół z niewiadomych przyczyn, słyszałem pogłoski o tym, jakoby uszkodził vana zespołu pod wpływem alkoholu) wykonała na kilku festiwalach, w tym na naszym rodzimym OFFie (przepiękny koncert), dwie nowe kompozycje z nadchodzącego krążka. Kawałki, które teraz znamy jako “Psychic Trauma” i “No Thoughts” raczej nie spodziewały rewolucji, tylko swobodną kontynuację stylu zaczerpniętego na poprzednim albumie – zabójczą motorykę sekcji rytmicznej, głośne, hałaśliwe wręcz gitary i niemalże bolesny wokal Baldiego, więc tym bardziej było na co czekać.

“Here and Nowhere Else” to jednak nie tylko zrzynki z płyty poprzedniej, tylko sporo inwencji twórczej i eksperymentu, by wspomnieć monumentalny “Pattern Walks”, który w sporej mierze kojarzyć można z gigantem z poprzedniego krążka, czyli “Wasted Days”. Baldi sam wspominał, że jest to swego rodzaju kontynuacja pomysłu, tylko z trochę innym podejściem. Struktura wydaje się więc zgoła podobna (złamanie podstawowego riffu długim, transowym mostem i wejście w inną melodię), ale wyczuć można, że o ile “Wasted Days” miało bardziej chaotyczną i wolną formę (przyjmijmy, że to zasługa beztroskiego podejścia Albiniego), o tyle w “Pattern Walks” wolta jest już uzasadniona i nieubłaganie biegnie w stronę głośnej i energicznej końcówki, jednakże w bardziej przystępnej, piosenkowej formie. Porównując jednak “Here and Nowhere Else” ze swoim poprzednikiem, wyczuć można, że zespół stał się bardziej pewny siebie i dawno już przekroczył Rubikon szablonowych piosenek. O ile takie utwory, jak “Fall In” czy “Stay Useless” miały singlowy potencjał i w tle było słychać naleciałości pierwszych dwóch krążków, o tyle ciekawie dysonansowy “Quieter Today”, “Giving Into Seeing” ze swoją stadionową wręcz końcówką czy wspomniana wcześniej “Psychic Trauma” rezygnuje z popowego sznytu na rzecz większego brudu i ciężkości, ale wciąż z cholernie wciągającą linią melodyczną i chropowatym głosem Baldiego. Wielka w tym zasługa pozostałych członków Cloud Nothings, bo nie widziałem chyba kogoś bardziej spoconego po koncercie niż Jaysona Gerycza – bębny na nowej płycie są jeszcze agresywniejsze i jeszcze szybsze, nadając dobrego tempa nowym kompozycjom. Zaś TJ Duke swoim basem musi wypełnić jeszcze więcej przestrzeni z braku drugiej gitary, przez co niskie rejestry są bardzo dobrze rozbudowane i dają masę możliwości na mikro-popisy Baldiego.

8 indeksów składających się na “Here and Nowhere Else” może sprawiać poczucie niedosytu, ale sam zespół przyznaje, że przy dziewiątym utworze uznaliby, że tego jest za dużo, a tak otrzymujemy nieco ponad pół godziny dobrej zabawy. Obawiałem się tego, że to Albini nadał niepowtarzalnego stylu zespołowi podczas nagrywek, ale na szczęście, myliłem się. John Congleton wycisnął z grupy tyle, ile się dało, nie umniejszając jego przestrzeni. Przez to album sprawia wrażenie schwycenia energii, którą zespół prezentuje na żywo – zgrzyty gitar, lekkie przesunięcia w perkusji, wszystko to nadaje organicznego pędu, który potwierdza, że taką muzykę wręcz trzeba nagrywać na setkę.

Po raz kolejny otrzymujemy twardy dowód na to, że w gitary można wciąż się bawić z korzyścią dla wszystkich. Nowy album Cloud Nothings może nie jest wybitny, subiektywnie “Attack on Memory” było większym osiągnięciem, ale “Here and Nowhere Else” to także bardzo dobra płyta, którą z chęcią będę widział w podsumowaniach roku 2014. Świeża, energiczna, można nawet rzec – radosna, a przynajmniej radośniejsza od swoich poprzedników. Grupa jest teraz w dobrym miejscu ze swoją karierą, stąd Baldi sam podkreślał, że nie miał tak wielu powodów do tego, aby wyżywać się na świecie. Może to jego rezydowanie w Paryżu, może to spełnienie w tak młodym wieku, ale niech najważniejsze będzie to, by samozadowolenie pozwoliło na nagrywanie kolejnych świetnych krążków, czego zespołowi z całego serca życzę.

Kuba Serafin

POSŁUCHAJ CAŁEGO ALBUMU >>


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (14 głosów, średnio: 6,93 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.