15.08.2014 10:00

Autor: Jakub Buszek

Cinemon – “Perfect Ocean”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Cinemon – “Perfect Ocean”
wyd. własne (pod szyldem Raw Pop)/2013

Dążąc do perfekcji.

Są takie płyty, o których warto pisać, mimo że od ich premiery upłynęło dobrych kilka miesięcy. Do jednej z nich należy “Perfect Ocean”, która swoją premierę miała jeszcze pod koniec zeszłego roku, w okresie przedświątecznym, gdy na dobrą sprawę nikt nie przyswaja nowych dźwięków, lecz raczej podsumowuje minione jedenaście miesięcy. Być może dlatego wydawnictwo przeszło raczej niezauważone przez większe grono słuchaczy. Pora to zmienić, bo zdecydowanie warto, by te kompozycje poznała szersza publiczność.

Cinemon zmienił się od czasu debiutu. Na swoim pierwszym krążku krakowska grupa zamieściła rozbudowane, wielowątkowe kompozycje o purplowsko-progresywnym rodowodzie. Nagrana po zmianie składu, dwa lata starsza od pierwszego, zatytułowanego nazwą zespołu albumu “Three Days” EP, zawiera muzykę bardziej garażową, choć brzmiącą naprawdę rasowo. Jaki jest Cinemon w roku 2013? Na pewno dobry, to moja ulubiona płyta w dyskografii zespołu. Chwytliwe utwory momentalnie wpadają w ucho, a do dziewięciu “zwykłych” kawałków dołożono jeden instrumentalny oraz tylko w wersji cyfrowej ciekawą przeróbkę “Perfect Day Elise” PJ Harvey z gościnnym udziałem Zuzy Skolias, która ubarwiła cover swoim śpiewem.

Przy pierwszym kontakcie z wydawnictwem, jeszcze przed włączeniem kompaktu, uwagę przykuwa interesująca oprawa graficzna, przygotowana przez sam Cinemon zgodnie z zasadą “Do It Yourself”. Oprócz Morza Bałtyckiego z okładki, cała reszta jest również pieczołowicie przygotowana i zaplanowana z najdrobniejszymi szczegółami. W środku znajdują się pocztówki z tekstami i zdjęciami z procesu nagrywania. Interesujący pomysł wykonany we właściwy sposób.

Najważniejsza jest jednak oczywiście muzyka. A ta stoi tutaj na wysokim poziomie. Nie sposób zgodzić się z opinią jednego z dziennikarzy, który napisał, że w porównaniu do początkowych, świetnych kawałków, reszta materiału wypada blado. Nieprawda, wszystkie numery porywają swoją świeżością i energią. Co z tego, że podobne rzeczy słyszeliśmy już dziesiątki, o ile nie setki razy. Nie o oryginalność jednak tutaj chodzi, ponieważ, jak przekonuje wokalista i gitarzysta ansamblu, Michał Wójcik, ma być to po prostu DOBRE GRANIE. Słyszalnych inspiracji jest dosyć dużo: Zeppelini, Free, ZZ Top, Sabbsi, Hendrix, Queens of the Stone Age. I tak pewnie można by wymieniać na tyle długo, że nazwy zajęłyby kilka akapitów. Tylko czy ma to jakiś sens?

Warto wspomnieć również o  rasowym brzmieniu, wypadkowej działań kilku osób – wymienionego wyżej Michała Wójcika, który materiał wyprodukował, Szymona Swobody, który zajął się wspólnie z Michałem miksem oraz “masteringowca”, Denisa Blackhama ze Skye Masterings. Dobra robota Panowie! Jeszcze kilka słów o wokalu – wszystkie piosenki są anglojęzyczne, i nie jest i nie może być to żaden zarzut. Cinemon nie cierpi jednak na przypadłość znaną wielu polskim wykonawcom “polinglisz”. Można wręcz odnieść wrażenie, że słuchamy płyty wykonawcy brytyjskiego czy amerykańskiego.

Miło posłuchać tak dobrze zagranej, skomponowanej i brzmiącej płyty z Polski. Poza granicami naszego kraju takie dźwięki nie stanowią niczego dziwnego, u nas to raczej rzadkość. Mam nadzieję, że Cinemon wraz z Organkiem zapoczątkuje modę na oldschoolowe dźwięki oparte na mocnym  fundamencie bluesowym.

Jakub Buszek


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (8 głosów, średnio: 8,63 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.