24.09.2012 14:29

Autor: Ewelina

Chromatics – “Kill For Love”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Chromatics – “Kill For Love”
Italians Do It Better/2012

Półtorej godziny hipnotycznych melodii.

Po 5 latach zespół Chromatics powrócił ze swoim czwartym longplayem. Słowo “longplay” jest w tej sytuacji bardzo literalne, bowiem album zawiera aż 17 kompozycji, które trwają półtorej godziny. Jak widać grupa nie próżnowała przez ten czas. Tylko czy da się tego słychać tak długo?

Słuchając albumu “Kill For Love” w kwietniu byłam zaintrygowana. Świetny synth pop przeplatał się z ambientem i dream popem, a wszystko to urozmaicone było brzmieniem lat 80. Utwór Neila Younga “Hey Hey, My My (Into the Black)” zyskał na świeżości – Chromatics postanowili zrobić z niego delikatną balladę w “Into the Black”. Singiel “Lady” tworzył niesamowity klimat, a tytułowe “Kill for Love” odkrywało wcześniejsze zamiłowania grupy do rocka. Cała płyta była bardzo spójna, a eteryczny głos Ruth Radelot dodawał piosenkom pewnej magii. Było trochę melancholijnie, ale nie obyło się bez kilku radosnych dźwięków. Zespół wybierając 17 utworów spośród 36 przygotowanych podjął naprawdę dobrą decyzję. To ciepłe, charakterystyczne brzmienie płyty sprawiało, że czułam się bezpiecznie.

Przyszedł czas, kiedy postanowiłam napisać o płycie. Minęło kilka miesięcy. Włączam “Kill For Love” i nagle niemal wszystko prysło. Zaczęłam odczuwać, że album trwa 1,5h. Hipnotyczne melodie irytowały, a minimalizm bolał. Pierwsza część płyty była spokojna, ale interesująca. “Back From the Grave” ładnie się rozkręcało, a w “The Page” gitary ciekawie współpracowały z głosem Ruth. Później wszystko zaczęło zlepiać się w jedną melodię (jeśli melodią można to nazwać) i tak ciągnęło się z małymi odskokami. Gdyby utwór “These Streets Will Never Look the Same” znajdował się na początku, spokojnie mogłabym nazwać go najlepszym na tym krążku. Większość kompozycji stała się bardzo ociężała i rozciągnięta, jakby brakowało pomysłów na ich rozwinięcie. Tak jak mogłam godzinami słuchać “Tick of the Clock” z filmu “Drive” (większość osób kojarzy Chromatics właśnie dzięki ich piosence w tym filmie), tak nie potrafię przebrnąć przez ciche “Broken Mirrors” i “upiększone” vocoderem “Running From the Sun”. Dalej broni się tylko oszczędne, ale konkretne “Birds of Paradise”.

“Kill For Love” nadaje się jako tło do naszego codziennego życia. Dobrze sprawdza się przy zmywaniu naczyń, odkurzaniu, czy też spokojnym wieczorze ze znajomą. Gdyby ktoś chciał naprawdę wniknąć w kompozycje Johnny’ego Jewela, musi być jego fanem. Kilka płaskich, synth popowych abstrakcji nudzi, a reszta nie wyróżnia się specjalnie na tle poprzedniego bardzo dobrego albumu “Night Drive”. Brakuje mi obrazów do tych utworów i pewnej mocy. W komentarzu pod pewną recenzją “Kill For Love” znalazł się taki oto link. Rozbawiło mnie to bardzo, bo faktycznie to trochę takie italo disco (jak sami muzycy o sobie mówią – patrz: label) z nutką subtelności i ambientu.

Ewelina Malinowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (14 głosów, średnio: 7,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.