02.09.2012 13:54

Autor: Marek Cieślak

Cat Power – “Sun”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Cat Power – “Sun”
Matador/2012

Odrodzenie Chan Marshall.

Cat Power po czterech latach powraca z nowym, autorskim materiałem. Przez te lata napotkała na swojej drodze sporo problemów. Załamanie, bankructwo, rozstanie – to niezbyt pożądane wydarzenia podczas pracy nad nową płytą. Wydawać by się mogło, że to idealne warunki do nagrania depresyjnych kompozycji w stylu starej Cat Power. Jednak jest zupełnie inaczej i zamiast tego słuchamy jedenastu utworów pełnych nadziei, a z okładki spogląda na nas młoda twarz Chan Marshall.

Amerykanka samodzielnie napisała, wykonała, nagrała oraz wyprodukowała płytę “Sun”. Materiał powstawał w Los Angeles, Miami, jej własnym studiu w Malibu, a także w Paryżu. Początkowo Chan Marshall miała zamiar skomponować charakterystyczne dla niej powolne gitarowe utwory, jednak za sprawą rady przyjaciół odeszła od melancholijno-depresyjnego klimatu. Zamiast gitary zaczęła pracować z syntezatorem oraz elektronicznym sprzętem, którego używając, jak sama przyznała, nie do końca wiedziała co robi. Miksem albumu zajął się Philippe Zdar (połowa francuskiego duetu Cassius), do którego Marshall dotarła po usłyszeniu płyty Beastie Boys “Hot Sauce Committee Part Two”.

Pierwszy na płycie “Cherokee“, wbrew mylącemu początkowi, zmienia się w całkiem dynamiczną kompozycję. Podobnie wygląda sytuacja z singlowym “Ruin“. W “Always on My Own” świetnie współgrają nałożone na siebie partie wokalne. Z kolei w “Real Life” Marshall wyśpiewuje dość prostą, ale bardzo trafną refleksję na temat “prawdziwego życia”. Tytułowe “Sun” oraz świetne “Human Being” pulsują elektroniką. Kawałki “3,6,9″ oraz “Silent Machine” to dla odmiany kompozycje o bardziej bluesowym charakterze. Jednak “3,6,9″ to raczej jeden z najsłabszych utworów na płycie. Natomiast “Manhattan” to chyba, zaraz po “Ruin”, utwór najbardziej nawiązujący do poprzednich dokonań artystki.

Na końcu krążka usłyszymy ponad dziesięciominutowe “Nothin But Time”, które brzmi dość monumentalnie i ma zdecydowanie pokrzepiający wydźwięk, a gościnnie zaśpiewał tu sam Iggy Pop. It’s up to you to be a superhero / It’s up to you to be like nobody wyśpiewane przez Cat Power wraz z Iggy Popem jest może nieco banalne, ale jednocześnie urzekające w swej prostocie. Zamykające płytę “Peace and Love” ujawnia punk-rockowe i hip-hopowe sympatie Cat Power, a proste refrenowe na na na na na naprawdę wpada w ucho. Ciekawostką jest wypowiedź Marshall, w której stwierdziła, że chciałaby, żeby Jay-Z polubił kawałek “Peace and Love” i chciałaby, żeby to on go zaśpiewał. No cóż… na szczęście do tego nie doszło.

I’m a lover, but I’m in it to win – tak brzmi fragment wspomnianego “Peace and Love” i trzeba przyznać, że dla Cat Power płyta “Sun” jest zwycięstwem. Album ten, poza rozliczeniem się z przeszłością i życiowymi refleksjami, ma też pozytywną i pełną otuchy wymowę. Może nie jest to najlepsza płyta w karierze Chan Marshall, ale cieszy fakt, że powróciła w naprawdę świetnej formie.

Marek Cieślak


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (15 głosów, średnio: 7,53 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.