14.08.2011 08:28

Autor: Michał Wieczorek

Bombino – “Agadez”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Bombino – “Agadez”
Cumbancha/2011

Druga wybitna tuareska płyta w tym roku. A to jeszcze nie koniec.

To trzecia płyta Omary Mochtara, znanego bardziej jako Bombino. I druga z jego rodzinnym miastem w tytule. Pierwsza, “Guitar Music from Agadez vol. 2″ wydana przez Sublime Frequencies, była składanką wcześniejszych nagrań; nagrań z ulic Agadezu i pustyni wokół miasta. Amerykanie wydali ją w 2008 roku, gdy nie było nawet wiadomo, czy Bombino żyje. Trwała właśnie druga rebelia Tuaregów, w której Omara brał czynny udział. Po zakończeniu powstania i rozminowania dróg prowadzących do miasta, ludzie powrócili do Agadezu, ale nie Bombino.

W 2009 roku Omary szukał Ron Wyman, amerykański dokumentalista, który podczas kolejnej podróży po Afryce natknął się na kasety Bombino i tak się nimi zachwycił, że postanowił odnaleźć młodego muzyka i nakręcić o nim film. Udało mu się to dopiero w Burkina Faso, gdzie Mochtar przebywał na wygnaniu. Po namowach Bombino poleciał z Wymanem do USA, gdzie w prywatnym studiu reżysera Omara zaczął nagrywać nową płytę.

Jak to zwykle bywa u tuareskich gitarzystów, Bombino najchętniej przyznaje się do inspiracji Tinariwen, ale jego gitarowa brawura i sprawność stawia go raczej w szeregu z innymi przedstawicielami najmłodszego pokolenia Tuaregów sięgających po gitary, jak Tamikrest i Kel Assouf. Ci pierwsi również wydali w tym roku swój drugi album, “Toumastin” (recenzja). W porównaniu do tych dwóch zespołów, a nawet w stosunku do Tinariwen Omara może wydawać się większym tradycjonalistą. Nie wykorzystuje możliwości gitar elektrycznych, jak Tamikrest, w jego zespole nie ma zachodniego zestawu perkusyjnego, lecz jedynie tradycyjne saharyjskie perkusjonalia. Struktura utworów przypomina długie, transowe, oparte na jednym motywie ludowe pieśni Tuaregów, choć same piosenki są bardziej przystępne dla zachodniego ucha. Niezwykły jest styl grania Bombino. Z jednej strony słychać echa gry na oud, arabskiej lutni, popularnej do dziś na terenie Maghrebu i Bliskiego Wschodu, a z drugiej – niektóre motywy wydają się, jeśli nie zaczerpnięte z, to mocno inspirowane twórczością Jimiego Hendrixa.

Podobnie, jak na “Guitars from Agadez vol. 2″ Bombino w kilku piosenkach rezygnuje z gitary elektrycznej na rzecz akustycznej. Tak jest w zdecydowanie najpiękniejszej na całym albumie “Terere”, jedynym utworze, który pojawia się na poprzedniej płycie Bombino. Tam została nagrana na pustyni, wśród wielbłądów (jeśli się dobrze wsłuchać, można je wyłapać w momentach ciszy, tak jak i trzaskający ogień), tutaj mamy wersję studyjną, ale równie mocno przesiąkniętą tytułową pustynią.

Najbardziej na “Agadezie” zachwyca łatwość, z jaką Bombino tka swoje gitarowe opowieści, jak improwizuje, używając tylko najprostszych środków wyrazy i tworzy przepiękne melodie, które razem z surowością brzmienia świadczą o sile tej płyty.

Muzyka afrykańska coraz silniej przebija się do świadomości ludzi Zachodu. “Agadez” może tylko umocnić przekonanie, że Czarny Ląd kryje jeszcze wielu nieodkrytych geniuszów, takich jak Bombino.

Michał Wieczorek


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (10 głosów, średnio: 7,90 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.