24.04.2012 07:29

Autor: Monika Pomijan

Blossom – “Blue Balloons”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Blossom – “Blue Balloons”
Export Label/2011

Tęskna zmysłowość.

Zachwycające, z jaką prędkością objawiają się nieślubne dzieci różnych wielkich artystów. Tym razem mamy do czynienia z polskim synem Bonobo, który w zeszłym roku wydał swój debiutancki album. “Blue Balloons” to estetyczna mieszanka nu-jazzowej wrażliwości z downtempową nonszalancją, na dodatek doprawiona szczyptą chilloutu. Łączenie tych stylistyk po raz kolejny nie wydaje się nieść czegoś specjalnie nowego, w przypadku Blossoma jednak budzi podziw ze względu na zdumiewającą spójność. Płyta nie jest ani hermetyczna, jak chciałoby się złośliwie oczekiwać, ani przeładowana jednogatunkowymi patentami. To wyważenie budzi podziw, tym bardziej, że chodzi o debiut.

Blossom tłumaczy muzykę miesiącami ciężkiej pracy i faktycznie trudno jest nie słyszeć tego pietyzmu, z jakim muzyk podszedł do tworzenia. Brytyjskie korzenie krążka to jednak nie tylko Simon Green, gdzieniegdzie pobrzmiewa też CFCF czy Arms And Sleepers (szczególnie w “Canvas”). Prostota stylistyki i jednoczesne jej bogactwo sprawia, że wszystkie kompozycje na “Blue Balloons” łączą się w instrumentalną opowieść o wrażliwości, odpoczynku, bliskości. Właśnie tak podskórna, ledwo wyczuwalna zmysłowość, najbardziej odznaczająca się w “Three Isles” decyduje o sile całego albumu. Przestrzenne pasaże i jazzowe inklinacje nadają mu rys nonszalancji, dzięki czemu nie nuży i słuchacz chce do niego po wielokroć wracać. Choć Blossom nie czyni tutaj żadnej muzycznej rewolucji, potrafi nadać swojej muzyce powiew świeżości, dzięki czemu nadaje się ona na każdą porę roku. Bywa melancholijna (wspomniane “Three Isles”), senna (“Eternaldream” czy tytułowe “Blue Balloons”), a nawet prowokująca z dystansem (“Road of Wind”). Ten wachlarz emocji, zbawienny do stosunkowo hermetycznych inspiracji, jest w stanie wydźwignąć cały album z tendencji do zbytniej subtelności, w jaką miejscami wpada.

Down tempo, które przebija się w muzyce Blossom, najwyraźniej nigdy nie było gatunkiem niewymagającym skupienia. Niewprawiony słuchacz z łatwością może zaklasyfikować tego rodzaju muzykę jako zwyczajnie nudną, trzeba jednak odrobiny wysiłku, by wyłapać zróżnicowanie w formie. Najpiękniejszym tego przykładem są smyczki w “Road of Wind”, nadające utworowi tęskny wydźwięk. Może też właśnie ta tęsknota, razem z melancholijną zmysłowością, stanowi o prawdziwy wdzięku całej płyty.

Monika Pomijan


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (9 głosów, średnio: 8,33 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.