07.12.2011 13:19

Autor: Radek Chudzik

Black Cab Sessions – na tylnym siedzeniu taksówki

Kategorie: Czytelnia, Lo-fi Music Clips, POLECAMY

Wykonawcy: | | | | |


Black Cab Sessions – na tylnym siedzeniu taksówki

Co można znaleźć na tylnym siedzeniu taksówki? Zapomniany parasol, zagubiony portfel… A w Londynie? Dobrą muzykę.

Black Cab Sessions to projekt muzyczny o czysto londyńskim pochodzeniu, a Londyn to moje ukochane miasto. Spędziłem w nim pół roku i kiedy tylko mogę wracam tam odwiedzić przyjaciół i stare kąty. Wśród wielu atrakcji turystycznych tak oczywistych, jak London Eye, Big Ben, Buckingham Palace, ikoniczną i legendarną rolę odgrywają słynne, czarne taksówki rozwożące pasażerów po mieście. Od nich właśnie swą nazwę wziął projekt muzyczno-filmowy, którego twórcami byli: Jono Stevens oraz promotorzy związani z agencją Hidden Fruit: Gen Stevens i Chris Pattinson oraz z firmą Just So Films: Jonny Madderson i Will Evans.

Pomysł jest banalnie prosty. Należy zapakować muzyków do taksówki, namówić na zagranie jednego utworu, wszystko zarejestrować i przy okazji podwieźć artystów we wskazane miejsce. Wszystko to wciśnięte pomiędzy normalne aktywności i zobowiązania artysty, wywiady dla mediów i sam koncert.  Idea wręcz doskonała, ponieważ łatwiej jest zorganizować krótki występ we wnętrzu taksówki, w drodze pomiędzy jednym wywiadem a drugim, niż spowodować, że muzyk wystąpi tylko dla autorów projektu. Oczywiście teraz wygląda to już trochę inaczej, a ilość sesji zbliżyła się do setki.

Klipy kręcone są za pomocą jednej kamery w jednym ujęciu, na małej przestrzeni ograniczonej do tylnego siedzenia londyńskiej, czarnej taksówki zwanej “hackney carriage”, co oznaczało pierwotnie dorożkę, a samo słowo “Hackney” to również nazwa dzielnicy w północnym Londynie, w której miałem szczęście mieszkać.

Wszystko zaczęło się 21 maja 2007 roku, kiedy promotorzy artystyczni z Hidden Fruit i Just So Films po koncercie Johnny’ego Flynna wynajęli taksówkę i zaproponowali mu nagranie krótkiego setu podczas jazdy. Flynn zgodził się i w tak prosty sposób powstała pierwsza sesja Black Cab Session. Pomysł chwycił. Początkowo traktowano go jako wsparcie promocyjne koncertów organizowanych przez agencję Hidden Fruit. Koszty były niewielkie. Londyńscy taksówkarze reagowali pozytywnie na nietypowe kursy. Na przykład podczas przejazdu podczas trzydziestej pierwszej sesji, w której wystąpił wokalista zespołu Spoon, niejaki Britt Daniel, z piosenką “I Summon You” taksówkarz stwierdził: “Na ogół słucham Sinatry i Tony’ego Bennetta, ale to było fantastyczne. Dwanaście funtów się należy.”

Sukces klipów spowodował, że filmy utraciły swój pierwotny, promocyjny charakter. Obecnie kręcone są już jako samodzielny projekt ku uciesze fanów z całego świata. Łatwo jest dać się wciągnąć tym krótkim występom, spędzić na stronie Black Cab Sessions kilka godzin i zupełnie bez znaczenia jest, czy ogląda się zespół znany, czy też utalentowaną artystkę stojącą u progu kariery z nadzieją na podpisanie pierwszego kontraktu płytowego. Kolejne sesje biją rekordy popularności. Na przykład najczęściej oglądanym filmem był klip z dwudziestą ósmą sesją, w której wystąpił Benjamin Zephaniah, pisarz, twórca poezji dubowej, rastafarianin. Film obejrzano w serwisie YouTube do tej pory ponad 250 tysięcy razy.

Projekt rozwinął się na tyle, że kolejne klipy powstają już nie tylko na ulicach Londynu. W 2009 roku panowie ruszyli na festiwale i odwiedzili na przykład SXSW, Austin w Teksasie, Field Day (Victoria Park w Londynie) oraz The Secret Garden Party około 110 kilometrów na wschód od centrum Londynu nieopodal Huntingdon. Odwiedzający serwis mają oczywiście swoje preferencje dotyczące oglądanych klipów. Ja czasem wracam do sesji z The Kooks, nie jest to może mój ulubiony zespół, ale jeżdżą po Islington, a konkretnie w okolicach Angel Station. Przez szyby taksówki widzę miejsca, w których często bywałem, a ulicą, którą jadą, czyli Essex Road, codziennie przejeżdzałem do centrum Londynu.

Siła tego projektu tkwi w prostocie pomysłu. W tym, że tak małymi środkami można wykreować przestrzeń, w której angielska taksówka staje się salą koncertową o warunkach tak dobrych, jak co najmniej Royal Albert Hall. Kamera jest tak blisko występujących muzyków, że wrażenie intymności występu potęguje się po stokroć.

Lubię też sesję, która dodaje pozytywnej energii, oznaczoną numerem dziewięćdziesiąt dziewięć nagraną z udziałem Lianne La Havas. Jej autorski kawałek polecam na dobry początek dnia. Niesie z sobą lekkość, która idealnie komponuje się z orzeźwiającym zapachem porannej kawy.

Radek Chudzik




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.