02.04.2013 07:42

Autor: Mateusz Cudo

Bitipatibi – “Lesnici Divlji”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Bitipatibi – “Lesnici Divlji”
self-released/2013

Music “on”, world “off” – taki zwrot w formie sugestywnego obrazka z kontaktem jest dziś często widywany w sieci.

Wydaje się to takie proste, znaleźć swój ulubiony zespół i zatracić się w jego twórczości, przy okazji tracąc kontakt z rzeczywistością. Takie odrealnienie jest jednak zazwyczaj chwilowe, ulotne wraz z końcem odtwarzanej płyty. Zespołów, którym udało się wykreować własne muzyczne światy, i które “odrealniają” na lata, była garstka. A obecnie jest ich jeszcze mniej. Miłośnicy alternatywy wciąż wspominają Cocteau Twins, Chapterhouse, Broadcast czy Slowdive, którym przypisano etykietę shoegaze czy dreampop.

W przypadku recenzji płyty nowego objawienia serbskiej sceny niezależnej, trudno mierzyć się z porównaniami do wyżej wymienionych o tak uznanym dorobku. Ale muzycy z Bitipatibi już na swoim debiucie osiągnęli to, co niespotykane dziś – byli w stanie w pełni określić się muzycznie. Na unikalne brzmienie zespołu składa się kilka elementów, z których z pewnością najważniejszym jest subtelny głos Uny Gasić. Momentami bardzo nostalgiczny jak na “Mi Smo od Secera” czy “Strela”. Gdzie indziej z kolei zimny i obojętny (“Milutine”) by nie powiedzieć psychodeliczny (“Teget”). Ale przybiera też swą “sugar-candy” postać jak na “Zurka” czy “Letnja pesma”. Wszystkie te utwory spaja duży wewnętrzny pokład melancholii i kobiecej zmysłowości Uny Gasić.  Z kolei psychodeliczny klimat zapewniają melodyjne ściany gitar i transowe klawisze. Dlatego też płycie “Lesnici Divlji” bliżej do coldwave’u czy ghostrocka niż cukierkowemu twee i łagodniejszym shoegaze’owym brzmieniom.

“Lesnici Divlji” to psychodelia wysokiej próby, której urody dodają nieziemsko piękne wokale pani Gasic. Takiej muzyki nie warto specjalnie szufladkować. Trzeba jej po prostu doświadczyć. Co zaskakujące, teksty w rodzimym języku dodały uroku i wpłynęły na jeszcze większą oryginalność kompozycji. Na scenie post-jugosławiańskiej Bitipatibi to prawdziwy skarb, którego trudno nie pokochać lub przynajmniej docenić.

Mateusz Cudo


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (11 głosów, średnio: 8,27 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.