25.08.2011 07:06

Autor: Katarzyna Borowiec

BiPolar Bears – “Przestępstwa”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


BiPolar Bears – “Przestępstwa”
Antena Krzyku/2011
pobierz

Mroczna elektronika z domieszką rocka.

“Przestępstwa” to drugi album zespołu z Wrocławia. Poprzedni, “Interpolar Link” ukazał się w zeszłym roku. Tempo panowie mają więc szybkie. Płyta rozpoczyna się od krzyku, który przechodzi w taneczną elektronikę. Taneczna jest tylko końcówka i ta tendencja raczej nie jest później kontynuowana. Podobnie jak, szczęśliwie, krzyk, który pojawia się tylko w nielicznych momentach. Cały czas za to mamy do czynienia z mieszanką rocka i electro.

W ramach promowania nowego wydawnictwa grupa zachęca do porównywania swoich dwóch albumów. Porównajmy zatem. Nie sądzę, żeby na drugiej płycie panowie byli mniej prawdziwi, acz niewątpliwie ich styl uległ wygładzeniu. “Przestępstwa” są zdecydowanie mniej męczące niż debiut. Czy to zasługa większej melodyjności? Po części tak. Słychać większe zdecydowanie, zespół zdaje się lepiej wie, czego chce, przez co całość jest bardziej spójna. Dobrze się stało, że wokalista, Szymon Danis, zdecydował się śpiewać w ojczystym języku. Dzięki temu nie słychać akcentu typowego dla większości polskich wykonawców próbujących swoich sił w angielskim. Zrezygnowano też z wokalu żeńskiego, dzięki czemu mamy o jeden irytujący głos mniej. Mimo wszystko jednak maniera śpiewania jest ta sama w obydwu językach. Specyficzna intonacja, częste akcenty inicjalne, trochę jak Coma, trochę brzmi to jakby od niechcenia. Bywa ciężko. Robi się milej, gdy pan śpiewa ciszej i delikatniej, jak w urokliwym “Tukutakuh”.

Nie za dobrze jest też z warstwą liryczną. O ile teksty angielskie zwracają mniej uwagi (co nie znaczy, że nie zwracają w ogóle i że nie jest lepiej próbować najpierw w swoim języku, a dopiero potem w obcym), polskie od razu rzucają się w uszy. “Przestępstwa” roją się od banałów w stylu “ubrana w nagość” czy karkołomnych zlepków jak “chaos pieści relatywizm masy” albo “sabotuj prostotę szczęścia wpisaną w projekcję”. Momentami nieco przypomina to teksty z generatora poezji. Z całości najlepiej broni się “13,7″ jako całkiem ładna piosenka miłosna, zwłaszcza w drugiej połowie. W ogóle w momentach, kiedy wokalista rezygnuje z wielkich i podniosłych słów, jest zdecydowanie ładniej.

Klimat płyty jest dosyć ponury i może przygnębić, nawet mimo pojawiających się gdzieniegdzie tanecznych wstawek (początek i koniec albumu zwłaszcza). Muzycznie są to rejony najbliższe Depeche Mode z “Playing the Angel”, aczkowliek bardziej połamane. Dużo tutaj warstw elektroniki, często w tle pojawiają się interesujące szmery i hałasy, jest się w co wsłuchiwać. W jakiś dziwny sposób przypomina mi ta płyta ciężkie lata 90. i twórczość Guano Apes (“Tribute” z “Proud Like a God” na przykład), co jest nieco paradoksalne przy obecnym na niej natężeniu elektroniki.

Porównanie z debiutem wypada na korzyść “Przestępstw”. Jest lepiej. Na trzeciej będzie pewnie jeszcze lepiej. Może warto poświęcić jej nieco więcej czasu?… Trzymam kciuki.

Katarzyna Borowiec


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (101 głosów, średnio: 9,45 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.