24.10.2012 07:30

Autor: Michał Stępniak

Bat For Lashes – “The Haunted Man”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Bat For Lashes - “The Haunted Man”
Parlophone/2012

Piękne dojrzewanie.

Natasha Khan nie należała do tej pory do grona moich ulubionych wokalistek. Sympatię wprawdzie odczuwałem, lecz powiedzmy, iż dość umiarkowaną.  Debiutancki album “Fur and Gold” wywoływał u mnie  pozytywne reakcje, ale z “Two Suns” miałem już pewien problem i płytka przez długi czas kurzyła się na półce (oczywiście nie pozostawałem obojętny na genialny utwór “Daniel”). Przeczuwałem jednak, że w którymś momencie będę musiał  znaleźć dla Natashy miejsce wśród tych, które darzę uczuciami najwyższych lotów. Stało się. “The Haunted Man” to olbrzymi krok do przodu dla Bat For Lashes. Oto od pierwszych dźwięków doświadczyłem muzyki, która oczarowuje. Może jeszcze nie jest to produkt najwyższej klasy, może czasami z pewnymi rysami, ale i tak wypada składać pokłony.

Od pewnego momentu był to dla mnie jeden z najbardziej oczekiwanych albumów tego roku. Kilka premierowych utworów wykonanych w czasie opener’owego koncertu zapowiadało, że możemy mieć do czynienia z czymś zdecydowanie wybijającym się ponad przeciętność. Później dogłębnie zapoznawałem się z singlem “Laura” i podobnie katowałem do upadłego kolejny udostępniony utwór, czyli “All Your Gold” . Kiedy już nadeszła premiera “The Haunted Man”, spędziłem w jej towarzystwie kilka pięknych chwil i teraz jestem gotów na stwierdzenie, iż Bat For Lashes tym albumem zbliża się do tego, by ustawiać ją obok takich nazwisk jak Bjork, Kate Bush czy Tori Amos. Sama Natasha Khan pozując nago na okładce płyty chciała złożyć hołd dla wokalistek w typie Patti Smith. Jak sama powiedziała – imponowała jej ich uczciwość i surowość. W przeciwieństwie do autorów kilku innych recenzji wolałbym darować sobie analizę zdjęcia i tego co się z nim wiąże (pomysłowość niektórych osób budzi skrajne zażenowanie).

Po kilku przesłuchaniach płyty dość szybko nadeszła refleksja, iż niby wszystkie patenty są charakterystyczne i znane z poprzednich albumów, ale całościowo brzmi to ciekawiej, zdecydowanie bardziej urzekająco czy też najzwyczajniej lepiej. “The Haunted Man” to prostota w pozytywnym tego słowa znaczeniu, choć paradoksalnie kiedy wnikniemy w album głębiej, to uderza ilość użytych środków. W porównaniu z poprzednimi dokonaniami nowością stają się starannie dopracowane chórki (“Horses of the Sun”) i odważniejsze wycieczki w stronę subtelnej elektroniki (“Oh Yeah”). Wszystko pieczołowicie ułożone i oszlifowane. Zdarzają się  małe wpadki, bo tytułowy utwór czy “Winter Fields” wypadają nieco gorzej na tle całości, ale można na to przymknąć nieco ucho i rozkoszować się genialnymi “Lilies”, “Laura”, “A Wall” czy “All Your Gold”.  Warto zauważyć, iż swój ślad w tej intymnej historii pozostawili zaproszeni do współpracy Beck czy Adrian Utley z Portishead, ale “The Haunted Man” to oczywiście przede wszystkim popis samej Natashy Khan i tu nie wyobrażam sobie wskazania jakichkolwiek minusów. Momentami album kipi takimi emocjami, że przypominają mi się słowa przyjaciela wypowiedziane o innej wokalistce: “To jest tak piękne, że aż nie powinno się tego słuchać” i ta wypowiedź (właściwie zrozumiana) mogłaby w zasadzie wystarczyć za całą recenzję.

Michał Stępniak


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (21 głosów, średnio: 6,81 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.