02.10.2013 08:00

Autor: Mateusz

Bastille – “Bad Blood”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Bastille – “Bad Blood”
Virgin Records/2013

Bilet w muzyczną przestrzeń.

Projekt Bastille to właściwie jeden człowiek – Dan Smith. Artysta założył projekt w 2010 roku, następnie postanowił przekształcić go w kwartet. Nazwa grupy pochodzi od nazwy Święta Narodowego Francji, które obchodzone jest 14 lipca. Tego samego dnia urodził się Dan Smith. Krążek “Bad Blood” to debiut formacji. Wcześniej pod szyldem projektu Bastille ukazywały się jedynie mixtape’y złożone głównie z coverów znanych artystów.

Muzykę zawartą na “Bad Blood” trudno włożyć do jednego worka opatrzonego konkretnym gatunkiem. Na najnowszym krążku brytyjskiego zespołu elektronika miesza się z indie, a łagodny pop-rock przeplata z muzyką filmową. Po kilkukrotnym przesłuchaniu wydaje się, że najbardziej płomienny romans Bastille zaliczyło z muzyką filmową. Nawet okładka albumu przypomina do złudzenia plakat zapowiadający kinowy seans. Piosenki są zaaranżowane z dużym rozmachem, instrumenty tworzą ogromną przestrzeń, a całość jest spójna tak, że czasem trudno zauważyć, kiedy zaczął się kolejny utwór. Ostatni fakt można potraktować jako wadę, ja jednak uważam, że tego typu jednorodność wychodzi Brytyjczykom na dobre i (jak pokazują listy sprzedaży) można dzięki temu zyskać spore grono fanów.

Album zaczyna się epickim klimatem rodem z disneyowskich produkcji. W “Pompeii” refren stworzony przez chór męskich głosów przenika do najmniejszej komórki serca, a “miękka” perkusja doskonale uzupełnia wokal Dana Smitha, nic dziwnego, że utwór stał się jednym z najczęściej prezentowanych przez stacje radiowe. Prosty przepis na przebój. “Things We Lost In The Fire” zaczynają spokojne klawisze, które przechodzą w intrygującą wiolonczelę. Okraszone elektroniką smyczki i chóralne zaśpiewy utrzymują filmowy klimat płyty. Nie można oprzeć się wrażeniu, że krążek “Bad Blood” ma bardzo duży koncertowy potencjał. Przeczyć temu stwierdzeniu może delikatna jak opadający liść ballada “Oblivion”, gdzie każdy kolejny dźwięk skrzypiec przenosi do krainy marzeń. Przyjemny przerywnik. Kawałek “Overjoyed” przypomina twórczość grupy Coldplay. Nawet Dan Smith brzmi w utworze jak lider brytyjskiego giganta – Chris Martin.

Na debiutanckim krążku Bastille możemy doszukać się jeszcze wielu podobieństw do stylu popularnych artystów czy zespołów. Przewijają się smaczki znane z twórczości Florence & the Machine, Arcade Fire, Imagine Dragons oraz Kodaline. Dan Smith i spółka jednak nie bawią się w kserokopie. Mimo że rynek ciągle próbują zawojować produkcje jakby żywcem ściągnięte z taśmy produkcyjnej, płyta Bastille broni się dopracowanym każdym dźwiękiem i przestrzenią, która pozwala rozwinąć skrzydła. Przyjemnego lotu!

Mateusz Królik

Uwolnij Muzykę! jest patronem medialnym albumu.


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (14 głosów, średnio: 7,21 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.