28.10.2011 09:19

Autor: Katarzyna Borowiec

Balam Acab – “Wander/Wonder”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Balam Acab – “Wander/Wonder”
Tri Angle/2011

Sen o wodzie.

Młody zdolny, czyli dwudziestoletni Alec Koone, ma nadzieję, że słuchając jego muzyki nikt nie myśli o amerykańskim chłopcu, który ją stworzył. Chce, żeby jego twórczość miała charakter bezosobowy. I rzeczywiście, mroczno-mglisty klimat “Wander/Wonder” raczej nie skłania do rozważań na tematy praktyczne.

Koone mimo młodego wieku zajmuje się muzyką już długo, ostatnio były to drony i noise. Projekt Balam Acab reprezentuje dźwięki gdzieś pomiędzy ciszą a hałasem – delikatne i senne a zarazem intensywne i przeznaczone do głośnego słuchania. Utwory zaczynają się często od nieśmiałych plusków, dyskretnych trzasków, odgłosów dobiegających z oddali, żeby wkrótce wzbogacić się o gamę fascynujących dźwięków i okazać zaskakująco taneczne (jak znakomite “Expect”).

Alec chciał uczyć się muzyki, ale stwierdził, że wymaga to zbyt wiele poświęcenia i hamuje kreatywność. Jest godnym reprezentantem ponowoczesnych czasów – swoją muzykę tworzy w sposób iście postmodernistyczny, opierając ją na samplach znalezionych w przepastnych otchłaniach Internetu. Remiks, recykling kulturowy, found footage i tym podobne. Internet jako instrument – zamiast gitary, perkusji czy pianina, choć Koone uczył się gry na każdym z nich. Mógłby także śpiewać, tymczasem wykorzystuje sample cudzych głosów, w dodatku najczęściej tak zniekształcone, że nie sposób się domyślić, jakie słowa pierwotnie zawierały.

Balam Acab to postać, o której wykonawca dowiedział się z lekcji hiszpańskiego. Pojawia się w księdze “Popol Vuh”, ratuje ludzi przed suszą. Być może dlatego na albumie “Wander/Wonder” jest tyle wody. Jest to jeden z dominujących dźwięków – a właściwie są, ponieważ woda pojawia się tu w bardzo różnorodnych odsłonach: od spadających kropli do rzecznego plusku. Muzyka zyskuje dzięki temu pewien realny wymiar; pozostałe odgłosy tworzą bowiem nastrój zupełnie oniryczny. Bardzo dobrze dobrana jest okładka płyty – tak właśnie brzmi Balam Acab, jak blade światło wyłaniające się z ciemności. Jak promienie skaczące po wodzie, księżyc błyskający zza chmur.

“Wander/Wonder” jest bardzo spójną całością. Być może nawet za bardzo, co momentami przyczynia się do zbytniej jednostajności albumu. Jednak słuchany od początku urzeka przemyślną konstrukcją, zaczynającą się łagodnym powitaniem, z kulminacyjnym punktem pod numerem czwartym, zakończoną przepięknym utworem “Fragile Hope”. Koone poleca słuchać jej bardzo głośno, ale równie dobrym rozwiązaniem są słuchawki – byle zadbać o to, żeby słyszalne były wszystkie części składowe tych eterycznych mozaik. Złożone są z dźwięków niekoniecznie muzycznych, obok wody mamy tu między innymi oddechy.

Czy to witch house czy któryś z innych podgatunków elektroniki, nie wydaje się sprawą szczególnej wagi. Pewnym jest, że Balam Acab to kolejna intrygująca postać współczesnej muzyki, którą obok How to Dress Well prezentuje nam wytwórnia Tri Angle. Być może nie będziemy o tej płycie pamiętać długo, ale warto zanurzyć się chociaż raz w tym śnie o niesamowitym klimacie.

Katarzyna Borowiec


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (11 głosów, średnio: 7,27 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.