09.12.2012 11:37

Autor: Michał Wieczorek

Babadag – “Babadag”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Babadag – “Babadag”
Lado ABC/2012

Jadąc przez krainę baśni.

Czym jest Babadag? Można odpowiedzieć, że to miasto w południowo-wschodniej Rumunii, że mieszka tam 11 tys. osób, że to takie miasto, jakich w Europie wiele. To prawda, ale niecała. Babadag to zapomnienie, przejście do krainy poza czasem i przestrzenią. Jest ona wszędzie i nigdzie. Mity są tu prawdziwe, a słowa mają moc.

Do tej krainy trafiła Ola Bilińska i tka w niej swą muzyczną opowieść, w której miesza różne wrażliwości i tradycje. Raz siedzi z banjo na werandzie domku na prerii, innym razem błąka się po lesie w rytm plemiennych bębnów, jeszcze innym oddaje się kojącym dźwiękom steel drumów i dzwonków. A to dopiero początek. Mimo tego zatrzęsienia inspiracji “Babadag” pozostaje bardzo spójną płytą.

Spaja ją baśniowość. Nierzeczywistość przewija się od intrygującej okładki do poetyckich tekstów. Wielość wpływów rzeczywistych stylów i technik muzycznych tylko potęguję odrealnienie Babadag. Bilińska sięga przede wszystkim do tradycji. W przeważającym stopniu amerykańskiej, “Water O’Wide” brzmi jak nawiedzona wersja piosenki  z Appalachów, podobnie “Bare Feet, Dirt Road”, które jednak zaczyna się iście po karaibsku. Największym osiągnięciem jest “Futro”, jedyny zaśpiewany całkowicie po polsku utwór. Za to jak zaśpiewany. Nad początkowo skromną warstwą muzyczną unosi się krzykliwy głos niczym z Kapeli ze Wsi Warszawa. Tak, jest to głos biały. Potem do dzieła wkraczają samplery, które doszczętnie szatkują wokale. Fantastyczna sprawa. Takiego łączenia tradycji z nowoczesnością brakowało w polskiej muzyce. Brawo. Drugi utwór, w którym pojawiają się polskie słowa, “Moon” nie jest już tak brawurowy, ale równie intrygujący.

Oli Bilińskiej urzeczywistnić wizję pomagali najlepsi. Całość została nagrana pod czujnym okiem Maćka Cieślaka (który też gra tu na gitarze), a oprócz niego towarzyszyli jej Szymon Tarkowski, najbardziej znany z Płynów i Hubert Zemler. Wybór metody nagrywania nie był przypadkowy, “Babadag” ma wyrażać tęsknotę za naturalnością, autentycznością i o żadnej nadmiernej produkcji i grzebaniu w nagraniach nie mogło być mowy.

I na koniec zostawiłem jeden, na szczęście niezbyt poważny zgrzyt. Skoro ma być to w założeniu muzyka intuicyjna, naturalna, nie wypływająca z intelektu, dlaczego w większości jest zaśpiewana po angielsku, a amerykańska tradycja jest najsilniejsza, tak mocno dotknęła nas amerykanizacja? Ale to i tak fantastyczna płyta.

Michał Wieczorek


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (17 głosów, średnio: 8,18 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.