14.04.2015 09:00

Autor: Dorota Szubska

Baasch – “Corridors”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje, Rozkręcamy

Wykonawcy:


Baasch – “Corridors”
Nextpop/2015

Dojrzały debiut.

Chcąc zrozumieć fenomen płyty “Corridors” należałoby cofnąć się do roku 2013. To właśnie wtedy, za sprawą EP-ki “Simple Dark Romantic Songs” oraz fenomenalnej ścieżki dźwiękowej do filmu “Płynące wieżowce”, polscy odbiorcy po raz pierwszy mieli okazję zetknąć się z solową twórczością Bartka Schmidta – warszawskiego artysty, kompozytora i producenta występującego pod pseudonimem Baasch. Dwa dzieła i dwa całkowicie przeciwstawne sobie światy, pozytywna energia i melancholijny spokój – tak kontrastowe połączenie musiało pozostawić ślad na dalszej twórczości młodego muzyka.

Kiedy 2 marca 2015 roku, po dwóch latach intensywnej pracy, brzmieniowych eksperymentów i rewolucji w życiu prywatnym, Baasch wydał na świat swój debiutancki album “Corridors”, o wątpliwościach nie było już mowy. Ta płyta powstawała w momencie, (…) w którym czułem, że jestem w jakimś korytarzu. I muzycznie, i życiowo – tymi słowami Schmidt objaśnia w wywiadach tytuł i tło powstawania płyty. Pierwotnie wydawnictwo miało zresztą nosić nazwę “Limbo”. Nawiązując do miejsca, w którym wszystko znajduje się w stanie przejściowego zawieszenia, Baasch dał czytelny komunikat, iż płyta ta stanowi most łączący jego dotychczasowy dorobek artystyczny z nowym, choć może jeszcze nie do końca sprecyzowanym kierunkiem.

I faktycznie, już od pierwszych dźwięków otwierającego płytę utworu “Parachute” możemy być pewni, że mamy do czynienia z nowym-starym obliczem Baascha. Album przepełnia niegdysiejsza energia, towarzyszy jej już jednak większa doza refleksji i samoświadomości. Warstwa liryczna jest głębsza, brzmienie bardziej przemyślane, głos – dojrzalszy. Owszem, zdarzają się również momenty, kiedy wybrany motyw zdaje się trwać odrobinę za długo, a wokal niepokojąco zaczyna brzmieć jak kalka z Dave’a Gahana, mankamenty te giną jednak w natłoku pozytywnych bodźców.

To, czego na pewno nie można płycie zarzucić, to brak różnorodności. Synth-popowy trzon, trzymający w ryzach cały materiał, co kawałek uzupełniany jest o nowe brzmienia – czasem bardziej taneczne (“Clear”), czasem wpadające w lekki chillout (rewelacyjna ballada “Underground Together”), kiedy indziej pulsujące drapieżną elektroniką. Debiutancki album Baascha obfituje w smaczki – i te oczywiste (tytułowy “Corridors”, przywodzący na myśl męski odpowiednik Fever Ray; intrygujący “Several Gods” z mocnymi, chropowatymi basami i zmiksowanymi przejściami, czy też wspomniany uprzednio, lekko transowy “Parachute”), jak i te, do których przekonywać się trzeba odrobinę dłużej.

Na specjalną uwagę zasługuje tutaj utwór “Crowded Love”, który Baasch wykonał wspólnie z wokalistką zespołu BOKKA. Decyzja tego zadeklarowanego indywidualisty o nawiązaniu kolaboracji z innym artystą była zarazem sporym zaskoczeniem, jak i zapowiedzią kierunku, w jakim być może już wkrótce podąży Schmidt. Jak sam przyznaje w wywiadach, praca nad płytą “Corridors” skłoniła go do myślenia o podjęciu w przyszłości bardziej kolektywnego działania. Kto wie, może niebawem to właśnie w tę stronę zaprowadzą Baascha jego korytarze?

Dorota Szubska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (12 głosów, średnio: 8,50 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.