09.04.2014 14:37

Autor: Jakub Buszek

Ásgeir – “In the Silence”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje, Rozkręcamy

Wykonawcy: |


Ásgeir – “In the Silence”
One Little Indian/2014

Sprawdzian debiutanckiej płyty zdany bardzo dobrze, prawdziwym egzaminem będzie jednak kolejny album.

Ásgeir Trausti gościł niedawno w Polsce na trzech koncertach. Wszystkie cieszyły się przynajmniej przyzwoitą frekwencją (przeczytaj relację z katowickiego występu). Miejmy nadzieję, że artysta osiągnie również u nas popularność, na którą z pewnością zasługuje, a którą Ásgeir zdołał już zyskać w rodzimej Islandii. Jego debiutancki album sprzedał się tam w niesamowitym jak na tamtejsze warunki nakładzie, osiągając status potrójnej platynowej płyty. O fenomenie muzyka w ojczyźnie świadczy fakt, że również anglojęzyczna edycja, opisywana tutaj jako “In the Silence”, na islandzkich listach najczęściej kupowanych krążków, zajęła bardzo wysokie, drugie miejsce.

Twórczości Ásgeira przykleja się różne łatki, od electrofolku, przez dream pop, folk pop, aż po w zasadzie bardzo pojemną szufladkę z napisem singer/songwriter. Materiał mimo swojej różnorodności jest zwarty, a element spajający stanowi głos Islandczyka. Wysoki, o oryginalnej barwie, sprawiający, że nie mamy wrażenia, że słuchamy kolejnej kopii Morrisseya, Iana Curtisa czy Boba Dylana. Aranżacje łączą nienachalną elektronikę z “żywymi” instrumentami w sposób nie przyprawiający o palpitacje serca. Album płynie sobie spokojnie, a my, słuchacze, z utworu na utwór wtapiamy się coraz bardziej w świat kreowany przez muzykę pana Trausti.

“In the Silence” jest na wskroś przesiąknięty klimatem Islandii (a przynajmniej tak mi się wydaje, nigdy tam nie byłem, swoją wiedzę czerpię z internetu, szczególnie zdjęć). Na krażkach artystów z żadnego innego kraju nie udało mi się spotkać tej atmosfery melancholii, ulotności, braku pośpiechu. Nawet elektronika (FM Belfast) z krainy czterech żywiołów brzmi moim zdaniej inaczej od tej tworzonej w pozostałych częściach świata.

Kompozycje z pewnością działają mocno na wyobraźnię i jeżeli chcecie przenieść się na kilkadziesiąt minut do miejsca, gdzie gejzery stanowią zwykły element krajobrazu, posłuchajcie “In the Silence”. Miłe wrażenia gwarantowane. To płyta do wielokrotnego odsłuchu, warta tego, by delektować się nią raz za razem. Są tutaj kawałki wyróżniające się, takiej jak singlowe “Torrent” i wydany również na singlu, urokliwy “Kings And Cross”, ale całość trzyma poziom. Nie ma więc potrzeby, by omijać jakikolwiek utwór. Świetnie jej się słucha od początku do końca, jest dopracowana, z wielopoziomowymi, ciekawymi aranżacjami i tekstami przetłumaczonymi przez Johna Granta.

Do podstawowej wersji albumu, dostępnej w sprzedaży w Polsce dzięki Mystic Production, w wersji deluxe (np. do odsłuchania na Spotify) dołączony został jeszcze jeden utwór, piękny “Soothe This Pain”.

Jakub Buszek


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (15 głosów, średnio: 7,40 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.