25.11.2014 08:00

Autor: Michał Stępniak

Ariel Pink – “pom pom”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Ariel Pink – “pom pom”
4AD/2014

Co za dużo, to…

Fanaberie Ariela Pinka przybierają niekiedy gigantyczne rozmiary i nie może dziwić, iż przez wielu bywa odbierany nie jako artysta, ale raczej jako “pajac”. Na scenie pojawił się na dobre 12 lat temu, a jego ówczesne nagrania, realizowane w sypialni, stanowiły początek ciekawej przygody. Ważnym etapem było z pewnością odkrycie czy poklepywanie po plecach przez członków Animal Collective i następnie podpisanie umowy z 4AD, skutkujące wydaniem w 2010 roku pierwszej, “dużej” płyty “Before Today”. W ten sposób o Pinka upomniał się mainstream i pewnie z niejednej pary oczu popłynęła wówczas łza. Dwa lata później, po sukcesie kolejnego albumu “Mature Themes” Ariel uznał, że może sobie pozwolić na więcej, a z jego ust głupoty wypływały ze zwiększoną częstotliwością. Broniła go jednak muzyka. W ostatnich miesiącach musiał gimnastykować się na rozprawie sądowej, gdyż członek jego byłego zespołu dopominał się o pieniądze. Teraz Pink uznał, że powinien mu wysłać pocztówkę z podziękowaniami, bo jak sam mówi: wszystko, co mi się przydarzyło od tego czasu, było wspaniałe. Zapewne więc i zabawa przy tworzeniu najnowszej płyty była przednia. Szkoda, że w czasie jej odsłuchiwania do śmiechu już nie jest.

“pom pom” firmowane jest już tylko nazwiskiem Ariel Pink i choć artysta stwierdził, iż nie ma tutaj miejsca dla innych ludzi, liczba gości jest dość pokaźna (m.in. Jason Pierce ze Spiritualized), a i, żeby było ciekawiej, członkowie The Haunted Graffiti również się na niej znaleźli. Nie byli oni jednak w stanie powstrzymać szaleństwa Pinka i rezultat końcowy jest dość marny. Album trwa niemal 70 minut i do połowy w zasadzie da się tego słuchać, ale schody zaczynają się później. W końcu nachodzi bowiem refleksja, że droga obrana przez Pinka prowadzi donikąd. Dotychczas jakoś to się sprawdzało, lepiej czy gorzej, ale na “pom pom” pewna granica została przekroczona. Można zrozumieć próbę pastiszu, kiczu, ujawniania fascynacji, wskrzeszania nieco zapomnianych gatunków muzycznych, potrzebę zrobienia psikusa, ale kogoś tutaj chyba totalnie owładnął przesadny egocentryzm. Nie przekonają mnie powtarzane argumenty o tworzeniu ambitnej płyty, bo nic się z tym nie wiąże. Trudno mi też odbierać album jako głęboką podróż przez estetykę XX-wiecznej muzyki popularnej dla zainteresowanych, bo to nieprawdopodobnie naciągane. Już wolę argument: “nie rozumiesz”, bo faktycznie tej płyty do końca nie rozumiem. Estetyka Pinka powtarzana i pogłębiona stała się karykaturą samej siebie.  Zdarzają się na “pom pom” wprawdzie momenty, w czasie których pojawia się myśl, żeby tej płyty definitywnie nie skreślać (“Lipstick”), ale i tak potrzeba powrotu do “tego czegoś” okazuje się zdecydowanie nie na miejscu. Zamiast utworów, otrzymujemy raczej “śmietnik” pomysłów. Takie “Sexual Athletics” wręcz przypomina idealny podkład do koszmaru sennego, a druga część albumu najzwyczajniej irytująco nudzi. Najgorsze w tym wszystkim jest to jednak to, że Ariel okazał się niezłym spryciarzem wypuszczając jako pierwszego singla radiowe “Put Your Number In My Phone”. W zestawieniu z tym utworem, niemal każdy z pozostałych szesnastu, wypada strasznie blado.

Być może istnieje jakiś tajemniczy sposób na to, by zatracić się w tej płycie, ale dla mnie jej przesłuchanie wiązało się z utratą cierpliwości i innymi niezbyt przyjemnymi stanami. Ariel Pink przekombinował, a te kombinacje okazały się niestrawne czy wręcz bezsensowne. Ten narkotyk zbyt fajnie nie działa i na pewno nie uzależnia, a w nadmiernej dawce wywołuje mdłości.

Michał Stępniak


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (14 głosów, średnio: 6,50 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.