05.12.2012 00:19

Autor: Ewelina

Archive w Gdańsku – relacja

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Archive w Gdańsku – relacja
Gdańsk, Parlament/30.11.2012

Polacy lubią angielskie słowo na “F”.

Nigdy nie byłam wielką fanką Archive, nowa płyta nie spodobała mi się w ogóle, a mimo to poszłam na ich koncert. Chciałam sprawdzić, jak zespół zaprezentuje “With Us Until You’re Dead” (recenzja) na żywo, czy może zaproponować mi coś więcej niż dotychczas. Jakie było moje zdziwienie, kiedy następnego dnia odruchowo włączyłam tę płytę i zasłuchiwałam się w delikatniejszych utworach zespołu.

Koncert rozpoczął się prawie punktualnie, co było wielkim plusem. Spodziewałam się raczej półgodzinnego oczekiwania na artystów – tak dla zasady.  Okazało się jednak, że sam zespół, jak i organizatorzy szanują słuchaczy. Mimo tego, że stałam dość daleko od sceny, od razu w oczy rzucało się to, że była ona po prostu za mała dla zespołu składającego się z tylu osób. Muzycy wymieniali się miejscami, schodzili ze sceny. Było po prostu ciasno. To samo mogę powiedzieć o tłumie ludzi, którzy przyszli zobaczyć drugi koncert Archive. Miałam nadzieję, że nie mają oni aż tylu fanów w Gdańsku, żeby na ich oba koncerty bilety zostały wyprzedane. Zdziwiłam się. Dawno nie stałam w takim ścisku. Być może właśnie przez to dwugodzinny koncert to było dla mnie po prostu za dużo.

Rozpoczęcie koncertu od dźwięków kościelnych dzwonów to strzał w dziesiątkę. Zrobiło się podniośle, ludzie ucichli, światła przygasły i jakby cała mroczność Archive nagle została wychwycona przez moje uszy. Na pierwszy ogień poszedł utwór “Wiped Out”. Po jego wysłuchaniu od razu wiedziałam, że trochę pomyliłam się co do ich muzyki. Utwory z tegorocznego wydawnictwa nagle nabrały nowych barw i nawet zagrane w pierwszym bisie “Hatchet” zrobiło na mnie wrażenie. Natomiast “Sane” z płyty “Lights” nie powaliło mnie na kolana, a akustyczne “Again” było po prostu słabe (tym bardziej, że stojący obok mnie fan Archive skutecznie przeszkadzał mi swoim śpiewem w wysłuchaniu tego utworu).

Interesującym zjawiskiem socjologicznym było dla mnie to, że prawie wszyscy z wielką energią śpiewali teksty so fuck you anywaywhy the fuck are you looking at me z piosenki “Fuck You” oraz powtarzali za wokalistką who the fuck z utworu “Violently”. To chyba jedyne kawałki, które były aż tak “wyśpiewywane” przez większość ludzi znajdujących się w klubie.

Niesamowite wrażenie zrobiły na mnie delikatne “Rise” oraz mocniejsze “Dangervisit”, natomiast reszta publiczności zachwycała się niemal każdym kawałkiem. Ich euforyczne przyjęcie zespołu wzmagała dodatkowo ciekawa gra świateł, która była na naprawdę dobrym poziomie. Cały koncert mogę zaliczyć do udanych ze względu na to, że zespół przekonał mnie do swoich nowych piosenek. Pozostaje jednak niedosyt w postaci starych kawałków, które zostały wykonane jakby bez energii, zbyt monotonnie.

Ewelina Malinowska
foto: Joanna Kurkowska/Trojmiasto.pl




Zobacz również:


Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.