08.08.2014 10:00

Autor: Weronika

Archive – “Axiom”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Archive -  “Axiom”
Dangervisit Records/2014

Muzyka z gier komputerowych.

Chociaż etykieta, jaką im przyklejono głosi “trip hop”, styl Archive nie ma nic wspólnego z repertuarem takich zespołów, jak Morcheeba czy Portishead. Ich piosenki są bardziej naładowane elektroniką, a zespół zwyczajnie podąża swoim torem. Na dowód tego powstał “Axiom” – dziwne połączenie muzyki kościelnej z soundtrackiem do gier komputerowych RGB z lat dziewięćdziesiątych.

Wiele zależy od tego, jak płyta się zaczyna. Często wybór pada na przebojowe i chwytliwe kawałki, a w przypadku wyciszonych artystów, te najbardziej melodyjne, które dobrze nastrajają i wprowadzają w kolejne pozycje na albumie. Na “Axiom” wszystko zostało wywrócone do góry nogami. Pierwszy utwór, czyli “Distorted Angels”, byłby idealny na zakończenie płyty. Wokal na wierzchu, miejscami a capella z delikatnie zarysowaną melodią. Słuchacz odnosi wrażenie, że zaraz się zacznie, zaraz coś wybuchnie, nabierze tempa, ale jest odwrotnie.

Z następną piosenką płyta gaśnie jeszcze bardziej. Dziesięciominutowy utwór tytułowy wydaje się nie mieć ani początku, ani końca, ponieważ rozpoczyna się ciszą, która zakończyła “Distorted Angels” i przebijającymi się z oddali, dzwonami kościelnymi.

To, co stanowi element spajający dla całej płyty, to atmosfera czarnych chmur, które wiszą nad każdym z utworów. Jeden z założycieli grupy, Darius Keeler, twierdzi, że w porównaniu do zeszłych płyt Archive, na “Axiom” prawie wszystkie piosenki mówią o miłości. Na pewno nie jest to skoczna i hulaszcza miłość, ale raczej dojrzałe, poważne i przemyślane uczucie.

Ogromnym walorem tej płyty są wielobarwne, zróżnicowane wokale. Może to dlatego, że w zespole Archive, aż pięciu muzyków użycza swoich głosów. Wspomniane “Distorted Angels”, które przechodzi od uładzonego, boysbandowego zaśpiewu, by zamknąć prawie dramatycznym, pazurem. Bogactwa repertuarowi dodaje również bardzo ładny i mroczny głos Holy Martin (m.in. “Trasmission Data”), która dołączyła do zespołu przed kilkoma laty.

Opinie na temat “Axiom” są tak podzielone, jak zmienna i poszatkowana jest sama płyta. Weźmy chociaż przywołane przed chwilą “Trasmission Data”, utwór, który w połowie przechodzi metamorfozę. Zaczyna się od delikatnie jazzującej perkusji i bardzo irytującego filtru nałożonego na wokal, który odstręcza, nudzi i męczy, by prawie na sam koniec zmienić wokalistę, podkreślić jazzujące elementy i przerodzić się w coś o wiele bardziej strawnego.

Między ciszą a ciszą “Axiom” skrywa kilka magicznych, romantycznych i kuszących momentów. Jednak cała płyta bywa nieprzystępna, czasem nawet ciężka. Przykładem może być choćby “The Noise of Flames Crushing”, który naprawdę oddaje odgłosy płomieni, co jest tak samo zaletą, jak i wadą tej piosenki. Płyta, jak zresztą inne dokonania Archive, trafi raczej do niewielkiej grupki słuchaczy, tej, która lubi chodzić pokrętnymi drogami.

Weronika Makowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (10 głosów, średnio: 5,90 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.