05.06.2011 15:57

Autor: Monika Pomijan

Andreya Triana – “Lost Where I Belong”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy: |


Andreya Triana – “Lost Where I Belong”
Ninja Tune/2010

Kwintesencja jazzowego liryzmu.

Mało która pani może poszczycić się takim głosem, jaki ma Andreya Triana, londyńska uwodzicielka spod skrzydeł wytwórni Ninja Tune. Rozpala zmysły, hipnotyzuje lepiej niż narkotyk, przyciąga i zniewala. Pierwszym skojarzeniem z piosenkarką bywa najczęściej nazwisko Simona Greena znanego jako Bonobo, z którym artystka współpracowała na jego ostatniej płycie “Black Sands” i która to współpraca zaowocowała trzema świetnymi piosenkami. Warto jednak przyjrzeć się rozpoczętej niedawno karierze solowej wokalistki i wydanemu również w 2010 roku debiutanckiemu albumowi “Lost Where I Belong”, którego producentem zresztą jest właśnie Simon Green.

Mając na uwadze to wszystko, logiczne wydaje się od razu nastawienie na podróż pobudzającą wyobraźnię. Jednak mimo to nie można nie zostać zaskoczonym niesamowicie wysmakowanym liryzmem całej płyty. Zaczyna się od rysowania gwiazd i wyruszenia w półświadomą wędrówkę po bezkresnym, tajemniczo pięknym nieboskłonie, które oferuje “Draw The Stars” – a potem magia już rozsypuje się sama. Poetyckość tekstów zawdzięczamy prawdopodobnie bardzo wczesnemu pisaniu wierszy przez Andreyę, zaś pewność siebie zawartą w tej aksamitnej skądinąd muzyce -zainteresowaniu nią od siódmego roku życia. Cały album jest utrzymany w tym subtelnym klimacie. Każda z piosenek jawi się jako odrębne dzieło, podskórnie pulsujące gorącymi emocjami, a przecież wszystkie utwory są takie spokojne, niemal rozkosznie senne. Chyba najbardziej zachwycają “Daydreamers” i “Far Closer” (trzeci singiel zresztą), obie zdające się być niczym marzenie.

Jednak to tytułowe “Lost Where I Belong” najbardziej zapada w pamięć, będące przy okazji pierwszym, promującym płytę singlem. Trąbka na samym początku stanowi dobre intro piosenki i nastraja bardzo pozytywnie. A dalej jest tylko lepiej. Tutaj właśnie świetnie daje się wyczuć jazzową aranżację, która staje się sztandarem całego albumu. Piosenka idealnie nadaje się do pobujania się z przymkniętymi powiekami, bądź opadnięcia na miękką kanapę z lampką czerwonego wina i oddania się kontemplacji. Ale przecież nie ona jedna!

Artystka bez wysiłku, z konsekwentną beztroską ulirycznia świat, który jeszcze przed chwilą mógł się wydawać szary bądź smutny. Oczywiste inspiracje jazzem zmieniają jej downtempowy album w maleńkie arcydzieło kobiecej subtelności. I choć nie wszystko jest tutaj takie snujące się i łagodne, to nawet wyjątkowo żywe jak na ten album “A Town Called Obsolete” (drugi singiel) staje się opowieścią o uwodzeniu, choć nie ma ono nic wspólnego z faktyczną tematyką tej piosenki. Andreya okazuje się właśnie taką niebezpiecznie kobiecą marzycielką, zanurzając się w ciepłe i miękkie odmęty rozpalonych zmysłów i zabierając ze sobą każdego, kto tylko jej na to pozwoli.

Jest to wyjątkowo dojrzały debiut. Można powiedzieć, że Andreya Triana w pełni wykorzystała zetknięcie się z artystą takiej klasy, jakim jest Bonobo i nagrała album, z którego spokojnie może być dumna. Jest spójny, magiczny i doskonale przemyślany. Nic więc dziwnego, że Ninja Tune przygarnęła do siebie tak zdolną artystkę, która wyrosła z muzyki i z nią się związała. Fascynujące jest to, w jakim kierunku pójdzie dalej Brytyjka. Można być jednak pewnym, że wybierze mądrze. Czekajmy cierpliwie na dalszy jej rozwój.

Monika Pomijan


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 7,67 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.