19.12.2013 09:46

Autor: Szymon

AlunaGeorge – “Body Music”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


AlunaGeorge – “Body Music”
Island/Vagrant/2013

Wabiący śpiew morskiej nimfy.

Zaskakująco wiele duszy ma w sobie debiutancka płyta “Body Music” londyńskiego duetu AlunaGeorge. Co więcej, zdaje mi się, że duch albumu objawiający się w postaci śpiewu Aluny Francis idealnie współgra z muzycznym ciałem, które tworzy producent i instrumentalista George Reid. Muszę przyznać, że z nieopisaną łatwością i przyjemnością zanurzyłem się w mieszaninę alternatywnego popu, R&B i 2-step garage’u proponowaną przez Brytyjczyków.

Zwabiony słodziutkim śpiewem wokalistki, w otwierającym płytę spokojnym “Outlines”, dałem się wciągnąć w wir “Body Music”. Wiedziony głosem syreny na szczęście nie rozbiłem się o skały, lecz zaczarowany (przestrzennym delikatnym wokalem) bezpiecznie opadłem w dół (słychać instrument imitujący podobne odgłosy), trafiając do podwodnego królestwa muzycznej wyobraźni elektronicznego duetu. Zamiast powietrzem, oddycha się w nim dźwiękiem, dlatego też nie miałem większego problemu z adaptacją do nowych warunków życiowych.

AlunaGeorge dowiedziawszy się o tym, od razu porwali mnie przebojowym singlowym “You Know You Like It” na występy delfinów w oceanarium. Ubrałem nawet piankę i pływałem z najsympatyczniejszymi morskimi ssakami w basenie, z którego wyciągnęły mnie dopiero koniki morskie. Jak nieproszonego gościa zaprowadziły przed obliczę królowej podwodnego świata – Aluny Francis, która zaśpiewała Please stay, it’s your moment / I’ll give you all the listening that you need. W bajkowym klimacie powiało nieco grozą “Attracting Flies”, lecz wytłumaczywszy się i poznawszy reguły rządzące fascynującym światem muzyki ciała, mogłem w dalszym ciągu go eksplorować. Płynąc dalej natrafiłem na nieco przekombinowane “Your Drums, Your Love”, pełne głębokich basowych dźwięków, modulowanych wokali i trapowych uderzeń instrumentów perkusyjnych. Nie przystanąłem na dłużej. Zaciekawił mnie za to bardzo dynamiczny “Kaleidoscope Love”. Kołatki, klaśnięcia i funkujące gitary współgrające z wokalem sprawiły, że na podmorskim balu kręciłem się niczym w kalejdoskopie, po drodze mijając zaskakujących mieszkańców “Body Music”.

W “Bad Idea” władczyni podwodnego królestwa prowadziła grę z moimi oczekiwaniami. Chwilami pozwalała mi ulec swojemu urokowi, by za chwilę sprawić, że to tylko iluzja (wokal Aluny raz urzeka, a raz poucza). W finale utworu uwagę zwraca żywa perkusja i przetworzona wah-wahem gitara. Nurkuję głębiej i “Diver” z połamanym rytmem droczy się ze mną. Momentami śpiew Aluny I wanna be a diver into the sea / Beyond my world, going over me / A dangerous world, setting me free przypomina cukierkowe “miauczenie” Kylie Minogue. Czyżby hołd złożony księżniczce popu? W “Lost & Found” AlunaGeorge chcą podążać za modą i przypodobać się miłośnikom niskich rejestrów basu i na nowo odnalezionych starych gier komputerowych. Odbijam się zamknięty w bańce powietrza niczym ciekawy eksponat, którym bawią się muzycy. Podwodny świat gapi się na mnie, a ja mu pokazuję język. Nagle bańka pękła i opadłem na mięciusie i milusie “Best Be Believing”. Choć Francis znów przekomarzała się ze mną i grała na nosie (“nananana”), to dziewczyna ciągle miała wystarczająco dużo słodyczy. Finałowe chórki a la Florence and the Machine przyczyniły się do tego, że naprawdę uwierzyłem w duet AlunaGeorge.

Nie mogłem też zaprzeczyć, że Aluna Francis powoli staje się prawdziwą “Superstar” – ubrana w czerwony płaszczyk z kapturkiem i sukienkę podkreślającą jej szczupłą sylwetkę, kusiła wilka morskiego swoim rozkosznym głosikiem. Bajkowymi refrenami w “Just a Touch” przekonała mnie, że nie jest skałą. Za to postanowiłem nie wsłuchiwać się w tekst tytułowego “Body Music” i pozwoliłem urokliwej kompozycji po prostu ze mną “play”. Miałem ochotę trochę się poprzytulać i wtedy zaskoczony zostałem nowoczesnym R&B “Friends to Lovers”. Usłyszałem dźwięki organów, obserwowałem rusałki przemykające koło podwodnej sceny, bąbelki z powietrzem ulatujące ku powierzchni oceanu i mieszkańców podwodnego świata słuchających z wielką atencją miłosnego utworu science-fiction (jakby “Piątego elementu” z domieszką “Wielkiego błękitu”). Wideoklip mógłby wyreżyserować sam Luc Besson. Kompozycja wciągnęła mnie “pod wodę” na dobre i wcale nie miałem ochoty się wynurzać.

Wrażenie już kompletnej i spójnej płyty nieco zepsuł “This Is How We Do It” będący drażniącym coverem new jack swingowej kompozycji Montela Jordana z połowy lat dziewięćdziesiątych. Niepotrzebny bonus do autorskich i zaiste broniących się kompozycji AlunaGeorge.

Muszę przyznać, że tak udanego elektro-popowego debiutu jak “Body Music” nie słyszałem od czasu “Lights” Ellie Goulding z 2010 roku. Nie przeszkadza mi zupełnie to, że chwilami Aluna Francis zdaje się być ulegającą nastrojom królewną, która polega zbytnio na zdaniu swojego nadwornego doradcy George’a. Czasem przygrywa on jej dobre melodie, a czasem nieco zwodzi prowadząc własną grę. Jeśli tylko dojdą do większego porozumienia, rezygnując jednocześnie ze swoich egoistycznych zapędów, mają szansę stać się współczesną ikoną alternatywnego popu.

Szymon Matlak


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (10 głosów, średnio: 8,30 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.