29.08.2014 11:00

Autor: Michał Stępniak

Alexis Taylor – “Await Barbarians”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Alexis Taylor - “Await Barbarians”
Domino/2014

Płyta niepotrzebna.

Od razu przyznaję, że gdyby ta płyta nie pojawiła się na rynku, w zasadzie nic by się nie stało. Stratę odczułoby zapewne tylko kilkadziesiąt osób, nikt by raczej nie zapłakał, a odbiorcy zyskaliby nieco więcej czasu na poznawanie innych nagrań. “Await Barbarians” to bowiem album z gatunku tych totalnie niepotrzebnych czy też takich, które powstały przede wszystkim w celu głaskania ego twórcy. Wina bierze się zapewne też stąd, że panowie z Hot Chip upodobali sobie działalność solową i korzystają z tego rodzaju możliwości dość ochoczo. Ze skutkiem nie do końca satysfakcjonującym. Jeśli płyty Joe Goddarda można zaliczyć do mniej lub bardziej udanych, to działalność solowa Alexisa Taylora stanowi niezbyt umiejętne wyrzucenie z siebie tego wszystkiego, czego nie da się zrealizować w Hot Chip. Oglądamy więc zupełnie inne oblicze artysty. Mniej urzekające i fascynujące. Oczywiście, można złośliwie stwierdzić, iż odbywa się to z korzyścią dla zespołu, ale raczej nie o to powinno chodzić w tego rodzaju dokonaniach. Pierwszym potknięciem było już pochodzące z 2008 roku “Rubbed Out”, które spotkało się z dość mało entuzjastycznym przyjęciem (w niektórych przypadkach krytyka była wręcz miażdżąca). Taylor w ogóle nie wziął sobie tego do serca, a druga płyta stanowi niejako sequel popełnionych wcześniej błędów.

Alexis Taylor połączył na “Await Barbarians” minimalistyczną elektronikę z ambientem i czymś, co może przypominać folk. W rezultacie powstało dzieło, które sklasyfikować niezwykle trudno, ale  równocześnie bardziej przypominające szkic niż gotowy produkt. To, co łączy wszystkie piosenki na albumie to nastrój, ale z gatunku takich, z którymi nie chce się za bardzo obcować. Prawdopodobnie Taylor miał pragnienie, by odbiorcy przyjęli przed włączeniem przycisku ‘play’ odpowiednią postawę i należycie się przygotowali. Niezbędne wydawało się więc wyciszenie i tego typu akcje, ale one raczej przysłużyć się mogły tylko zwiększonej liczbie odruchów ziewania. Nie ma tu w zasadzie żadnego momentu, który przykuwałby uwagę czy wywoływał większe emocje. Trochę plumkania na klawiszach, zapętlone elektroniczne dźwięki, delikatne brzmienie gitar i perkusji czy pojawiające się w tle odgłosy rodem z gier komputerowych. Oczywiście, pewną zaletą jest urzekający głos samego Taylora, ale to nie wystarcza i wypada stwierdzić, że i ten wokal zdecydowanie bardziej sprawdza się w Hot Chip. W zasadzie nie ma też tutaj nic odkrywczego, bo i łagodniejsze oblicze artysty (i to w lepszym wydaniu) otrzymywaliśmy już wielokrotnie na płytach macierzystej kapeli, czego przykładem doskonałe “Look At Where We Are”. Od biedy można wprawdzie wskazać dwa wyróżniające się utwory: “Am I Not a Soldier?” czy “Without a Crutch”, ale one z pewnością nie wytrzymują porównań z nawet średnimi piosenkami Hot Chip.

Tematyka utworów udowadnia, że Alexis Taylor pragnął, by “Await Barbarians” stanowiło jego totalnie autorskie dzieło. Opowiada więc o rodzinie, przyjaciołach, proponuje melancholijne refleksje na temat dojrzewania. Wszystko to jednak jakoś nie urzeka, a muzyczne podróże sentymentalne zaproponowane przy okazji “Elvis Has Left the Building” okazują się dość śmieszne. Prawda jest bowiem taka, że gdyby nie Hot Chip, tej płyty z pewnością byśmy nie usłyszeli. Alexis Taylor sprawił sobie przyjemność, ale słuchaczom już niekoniecznie. Na jednym z portali internetowych recenzent napisał, że płyta zyskuje wraz z kolejnymi przesłuchaniami. W moim przypadku reakcja była zupełnie odwrotna. Za każdym następnym razem “Await Barbarians” coraz bardziej mnie usypiało i częściej rodziło się poczucie zmarnowanego czasu. Nie pozostaje nic innego, jak oczekiwać na nowe nagrania Hot Chip, bo razem raczej dadzą radę. Czasami bowiem lepiej w towarzystwie…

Michał Stępniak


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (1 głosów, średnio: 4,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.